Monitor Prawniczy

nr 10/2019

Nazista/neonazista/faszysta/neofaszysta w wyrokach ETPCz – czy nazwanie kogoś nazistą jest zawsze obraźliwe?

DOI: 10.32027/MOP.19.10.4
Monika Brzozowska-Pasieka
Autorka jest adwokatem, doktorem nauk prawnych, wykładowcą w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Jest również certyfikowanym trenerem programu Rady Europy „HELP” (program przeznaczony dla prawników – sędziów, prokuratorów, adwokatów i radców prawnych). Doświadczony trener i szkoleniowiec z zakresu: prawa prasowego, dóbr osobistych, danych osobowych i informacji publicznej. Autorka lub współautorka szeregu pozycji książkowych z zakresu swojej specjalizacji.
Abstrakt

W ostatnim czasie coraz częściej możemy zaobserwować, że w dyskursie publicznym (w Polsce i na świeci) adwersarze są nazywani nazistami lub pochodną tego wyrażenia. W jednym z wyroków Sąd Najwyższy uznał, że nazwanie czy porównanie kogoś do nazistów (lub do działań nazistów) jest argumentacją prowadzącą do tzw. redukcji ad hitlerum, która sama w sobie – na poziomie ogólnym – jest dopuszczalna jako figura retoryczna, lecz nie powinna być kierowana do konkretnej osoby.
W 2018 r. prezydent Gdańska został w sądzie I instancji uznany za winnego i skazany za znieważenie jednego z członków Młodzieży Wszechpolskiej słowami „faszysta”, zaś sąd II instancji, podtrzymując ustalenia, że oskarżony dopuścił się znieważenia, z uwagi na społeczną znikomą szkodliwość czynu, na podstawie art. 17 § 1 pkt 3 KPK postępowanie przeciwko oskarżonemu umorzył.
W lutym 2019 r. dziennikarz został skazany przez Sąd Rejonowy w Toruniu za zniesławienie jednej z uczestniczek marszu (zwanego „czarnym piątkiem”) „nazywając ją spędem neonazistek”, „spędem feministek”, „dziadostwem intelektualnym”, „patologią umysłową” i „nazizmem” (tak brzmi w oryginale sentencja wyroku Sądu Rejonowego w Toruniu).
Warto więc poświęcić nieco uwagi samemu słowu i jego znaczeniu we współczesnym świecie wskazując na orzecznictwo ETPCz w tego typu sprawach.