Abstrakt
Ze względu na ogólnie znane zastrzeżenia etyczne związane z instytucją przedawnienia roszczeń, doktryna i praktyka prawnicza od dawna próbują znaleźć środki prawne umożliwiające nieuwzględnienie upływu przedawnienia w tych wyjątkowych sytuacjach, w których skutki przedawnienia – zwłaszcza w świetle niewłaściwego zachowania się dłużnika – byłyby dla wierzyciela szczególnie krzywdzące. W ustawodawstwie polskim, historycznie biorąc, można wskazać dwa tego typu instrumenty: stwierdzenie, że w pewnych wyjątkowych sytuacjach podniesienie zarzutu przedawnienia może być nagannym sposobem wykonywania prawa podmiotowego i w związku z tym nie powinno zasługiwać na ochronę (art. 5 KC), oraz nieuwzględnienie przez sąd upływu przedawnienia ze względu na szczególne, lecz obiektywnie przy tym usprawiedliwione przyczyny, z powodu których wierzyciel nie był w stanie zrealizować we właściwym terminie przysługującego mu roszczenia. Drugi z tych sposobów, przewidywany w uchylonym w 1990 r. art. 117 § 3 zd. 2 KC, dziś jest już tylko historią, jednak zdaniem Autorki, należałoby poważnie rozważyć, czy ten właśnie środek nie był lepszym – niż sięganie do art. 5 KC – sposobem na rozwiązywanie etycznych problemów związanych z trudnymi często do zaakceptowania skutkami upływu terminu przedawnienia. Autorka nie zgadza się z tezą T. Justyńskiego, w myśl której obowiązujący dawniej art. 117 § 3 zd. 2 KC pozwalał na osiągnięcie tego samego efektu praktycznego, który osiągany jest za pomocą konstrukcji nadużycia prawa. Zdaniem Autorki, rezultaty te są odmienne, a celem niniejszego artykułu jest ich ustalenie, a następnie próba odpowiedzi na pytanie, które z nich – zwłaszcza na gruncie przyszłej polskiej regulacji w tym zakresie – należy uznać za bardziej optymalne. Jedną z istotnych kwestii, mającą znaczenie dla rozwiązania tego zagadnienia, jest zbadanie prawnego charakteru samego zarzutu przedawnienia.