Monitor Prawniczy

nr 3/2010

Perspektywy wymiaru sprawiedliwości (dodatek do MoP 3/2010)

Jacek Ignaczewski
Abstrakt

O wymiarze sprawiedliwości w Polsce zwykło się mówić albo dobrze, albo wcale, pomijając oczywiście tablomedialne doniesienia. Przyświeca temu założenie, że krytyka funkcjonowania sądownictwa nie służy jego naprawie, podważa jego autorytet i obniża zaufanie obywateli do – jakby nie było – trzeciej władzy w państwie. Przy takim podejściu w naturalny sposób ci, którzy krytykują są skłonni dowodzić tezę o kryzysie wymiaru sprawiedliwości. Pozostali zaś – nawet jeśli dostrzegają pewne mankamenty – to ich przyczyn upatrują byle dalej od istoty problemu, tkwiącej w uwarunkowaniach systemowych, w imię źle pojętego dobra wymiaru sprawiedliwości.
Można wieść spory, czy mamy do czynienia z kryzysem, czy też tylko z nieprawidłowościami, wymagającymi jedynie drobnych korekt. Pytanie tylko po co? Przyjrzyjmy się faktom. Zamiast sądów mamy urzędy sądowe, co w naturalny sposób sędziów umiejscawia na pozycji urzędników sądowych, dodajmy przy braku jakiegokolwiek sprzeciwu z ich strony. Wynikają z tego daleko idące konsekwencje, o których mowa w niniejszym dodatku specjalnym do „Monitora Prawniczego”.
Jeśli panuje zgoda, że pragmatyka urzędnika w sądownictwie jest zaprzeczeniem niezależności sędziowskiej, to w prosty sposób dochodzimy do wniosku, że w Polsce systemowo jest zagrożona niezawisłość sędziego, gdyż nie ma niezawisłości bez niezależności sędziego! Krajowa Rada Sądownictwa, której konstytucyjnym obowiązkiem jest stanie na straży niezawisłości zupełnie nie dostrzega owej współzależności tak, jak zresztą przez lata nie dostrzegała problemu niekonstytucyjności asesury (1/4 orzeczniczej kadry w systemie!), czy braku obiektywnych zasad awansowania sędziów. Mamy więc w Polsce do czynienia z urzędami sądowymi, a KRS stoi na straży niezmienności tego stanu rzeczy. Do tego dochodzi upadek etosu sędziego i korporacyjno-kolektywna postawa sędziów. Odpowiedź więc na postawiony na wstępie problem wydaje się oczywista. Skoro tak, to stajemy dzisiaj przed dylematem koniecznych zmian ustrojowych, skoro sprowadzenie sędziego do roli urzędnika dyskwalifikuje ustrojowe podstawy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Zmiany takie nie mogą się odbyć bez rzetelnej debaty. Korzystając więc z okazji chciałbym podziękować współautorom i Wydawnictwu C.H. Beck za zainicjowanie debaty, której celem jest wymiar sprawiedliwości na miarę słusznych oczekiwań obywateli co do sprawności i kompetencji osób tworzących ten system. Ubolewam, że inicjatywa taka nie wychodzi ze strony organów konstytucyjnie do tego powołanych, co jednocześnie utwierdza mnie w przeświadczeniu o potrzebie budowania obywatelskiego sojuszu na rzecz reformy, wolego od bieżącego koniunkturalizmu, partykularyzmu i zwykłego politykierstwa oderwanego od gruntownej znajomości rzeczy, czego ostatni ministerialny projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych jest żywym dowodem.
Jacek Ignaczewski