Abstrakt
I. Uwagi wstępne Zagadnienie badawcze objęte tytułem artykułu stanowiło kilkakrotnie przedmiot zainteresowania polskiej doktryny oraz orzecznictwa. Najczęściej jednak wątek ten pojawiał się przy okazji omawiania innych zagadnień. Z tego względu nie przeprowadzono jak dotychczas dogłębnej analizy mającej wyjaśnić, czy, a jeżeli tak, to dlaczego, cesjonariusz związany ma być postanowieniami umowy arbitrażowej1 dotyczącej przelewanej wierzytelności2. Zanim jednak zostaną podjęte rozważania dotyczące tego problemu, trzeba zwrócić uwagę na kilka zagadnień o charakterze ogólnym, które stanowić będą fundament dla późniejszych wywodów.II. Cechy umowy o arbitraż W literaturze oraz w orzecznictwie przeważa pogląd, że umowa arbitrażowa ma byt autonomiczny w stosunku do kontraktu głównego, i to nawet wówczas, gdy zapis na sąd polubowny stanowi jedną z klauzul kontraktu głównego3. Skoro każda z tych umów istnieje niezależnie od siebie, pojawia się wątpliwość, w jaki sposób przelew wierzytelności z jednej umowy ma wiązać cesjonariusza postanowieniami drugiej z nich. Dla rozstrzygnięcia tej kwestii nie bez znaczenia jest ustalenie charakteru prawnego umowy o arbitraż. W doktrynie ścierają się przeciwstawne poglądy w tej kwestii. Przez niektórych umowa arbitrażowa kwalifikowana jest jako umowa prawa materialnego4, przez innych jako czynność procesowa5. Istnieją również teorie traktujące umowę arbitrażową jako czynność częściowo materialną, a częściowo procesową6. Nie jest możliwe bezkrytyczne zaakceptowanie żadnego z tych stanowisk. Argumenty przemawiające za przyjęciem konkretnej koncepcji są zawsze mniej przekonujące niż motywy, na które powołują się jej przeciwnicy. Zwolennicy procesowej kwalifikacji umowy arbitrażowej podkreślają, że umowa ta wywoływać ma konsekwencje jedynie w sferze prawa procesowego (tzw. skutek pozytywny umowy, jakim jest kompetencja sądu arbitrażowego do rozstrzygnięcia sporu, oraz tzw. skutek negatywny, polegający na wyłączeniu właściwości sądu powszechnego w tym zakresie)7. Przeciwko takiemu ujęciu przemawia szereg argumentów. Po pierwsze, negatywny skutek umowy o arbitraż pojawia się w związku z podniesieniem odpowiedniego zarzutu w toku postępowania przed sądem powszechnym8. W przypadku braku takiego zarzutu właściwy do rozpoznania sprawy jest sąd powszechny, a orzeczenie zapadłe w toku postępowania nie jest wadliwe. W tym wymiarze skutki zawarcia umowy o arbitraż przypominają następstwa upływu terminu przedawnienia. W obu przypadkach pojawia się możliwość podniesienia przez uprawnionego zarzutu, jednak próżno doszukiwać się powstających ex lege konsekwencji wytoczenia powództwa przed sądem powszechnym lub przedawnienia roszczenia9. Po drugie, umowa taka zawierana jest całkowicie poza procesem, co więcej, nie dotyczy żadnego konkretnego procesu10. Po trzecie, czysto procesowe ujęcie uniemożliwia dopuszczenie wyboru prawa dla umowy o arbitraż, tam gdzie pojawia się element obcy11. Dla czynności procesowych właściwa jest bowiem lex fori (chyba że od zasady tej wprowadzony zostanie wyjątek, którego jednak nie przewidują przepisy dotyczące umowy arbitrażowej). Po czwarte wreszcie, przyjęcie procesowej kwalifikacji umowy arbitrażowej wyłącza możliwość związania spadkobierców stron zapisu na sąd polubowny jego konsekwencjami. Skutki czynności procesowych nie wchodzą bowiem w skład spadku...