Niebezpieczne związki

Nieruchomości | 9/2021
Moduł: nieruchomości
Lidia Kośnik

W nieruchomościach często zdarzają się sytuacje, że jedyną rzeczą, która łączy ludzi to tylko i aż nieruchomość!


W sytuacji rozwodów małżonkowie często zostają z jedną lub kilkoma nieruchomościami, które dopiero po spieniężeniu pozwolą im na dokonanie wzajemnych rozliczeń finansowych. Jako że rozwód najczęściej jest finałem wcześniejszych różnych problemów i perypetii w związkach, to współpraca na finiszu oznaczającym sprzedaż majątku może być dużym wyznaniem. Zdarzyły mi się kilkakrotnie transakcje, w których sprzedający od wielu lat nie byli małżeństwem, ale posiadali wspólną nieruchomość. Samo uzgodnienie stanowisk co do sprzedaży, ceny ofertowej okazuje się często nie lada wyzwaniem, jeśli byli małżonkowie nie mają ochoty na spotkanie po latach. Na szczęście można skorzystać z pełnomocnika, który zastąpi nas w takich sytuacjach. Ale uwaga tu też czyhają pułapki! Są osoby, które nie ufają nikomu i wtedy mamy tzw. pat totalny. Nie tak dawno zdarzyło mi się odmówić przyjęcia zlecenia. Poziom emocjonalny i chęć zrobienia na złość drugiej stronie nie rokowały, że temat zakończy się sukcesem. Byli małżonkowie nie mogli nawet dojść do porozumienia, czy chcą czy nie chcą sprzedać dom. Do tematu ceny nawet nie doszliśmy na spotkaniu. W takich transakcjach agent nieruchomości wchodzi niejako w życie i relacje swoich klientów. Takie sprzedaże to mnóstwo emocji i duże ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Zdarzały mi się nawet takie sytuacje, że nawet w umówionym już dniu aktu notarialnego nie wiedzieliśmy, czy oby na pewno obie strony pojawią się u notariusza. Dla klientów taka sprzedaż często rozgrzebuje stare rany, muszą mierzyć się na nowo ze spotkaniem tej drugiej strony, co oznacza stres i negatywną energię. Z jednej strony wiedzą, że sprzedaż jest konieczna, z drugiej wystarczy jedno słowo, aby nastąpił wybuch i transakcja się wysypie. Kiedyś sprzedawałam dom pod Warszawą i klienci na prezentacji zwrócili uwagę, że za ogrodzeniem po drugiej stronie drogi stoi dom, wyglądający na zdewastowany. Miał powybijane szyby w oknach i bardzo zarośnięty ogród. Próbowaliśmy dowiedzieć się od sąsiadów, czy wiedzą coś na ten temat. I co się okazało? Dom stoi pusty od wielu lat, ponieważ małżonkowie, którzy tam mieszkali, rozwiedli się i nie mogli się dogadać, co do sprzedaży. Porzucili więc nieruchomość i każde z nich poszło w swoją stronę. Być może, było ich stać na taki gest, ale każdemu przeciętnemu obserwatorowi wydaje się to nielogiczne i niewiarygodne. Na jednym z aktów notarialnych kupujący po sfinalizowaniu sprzedaży powiedział do mnie: Pani Lidio w dniu dzisiejszym czuję, że dałem tym ludziom wolność i prawdziwy rozwód. Bardzo rozważnie podchodzę do takich transakcji, bo przyjmując tego rodzaje zlecenia, z góry trzeba przygotować się na stres, nieprzewidziane zwroty akcji, odmowę współpracy. Agent o silnych nerwach, zdolnościach do mediacji i mocnym charakterze ma szansę na sukces. A i tak do końca nigdy nie będzie wiedział, czy nie przyjdzie mu skubać liść akcji z wyliczanką – przyjdą na akt, nie przyjdą, przyjdą, nie przyjdą…