Nawet sroga zima nie zatrzymała budów

Nieruchomości | 4/2021

Po rekordowym styczniu, w lutym br. dokonania deweloperów trochę osłabły. Wyniki są jednak wciąż jednymi z najlepszych w historii, co świadczy o dobrej koniunkturze w mieszkaniówce. Dużo wydawanych pozwoleń sugeruje też spore apetyty na bieżący rok.

Po rekordowym styczniu, w lutym br. dokonania deweloperów trochę osłabły. Wyniki są jednak wciąż jednymi z najlepszych w historii, co świadczy o dobrej koniunkturze w mieszkaniówce. Dużo wydawanych pozwoleń sugeruje też spore apetyty na bieżący rok.
Solidne opady śniegu i kilkunastostopniowe mrozy w lutym mogły mieć wpływ na dokonania w branży budownictwa mieszkaniowego, ale nawet jeśli miały, to raczej niewielki – sugerują najnowsze dane GUS. Można znaleźć w nich na przykład doniesienia o tym, że w samym tylko lutym liczba mieszkań, które deweloperzy oddali do użytkowania wyniosła 9,5 tys. To o 6,1% więcej niż przed rokiem. Ta liczba tylko z pozoru może wydawać się skromna. Aby zrozumieć jak w istocie dobry jest to wynik, należy złapać szerszą perspektywę i punkt odniesienia. Faktem jest bowiem, że luty to z reguły nie jest miesiąc, w którym deweloperzy oddają dużo mieszkań do użytkowania. Wszystko dlatego, że wiele firm stara się jak najwięcej budów zakończyć i rozliczyć w grudniu – wraz z końcem roku. Komu się ta sztuka nie uda, stara się chociaż oddać mieszkania do użytkowania najpóźniej w styczniu. Efektem takiego działania, swoistym odreagowaniem dla deweloperów jest przeważnie mniejsza liczba kończonych inwestycji w kolejnych miesiącach, czego skutki widać na przykład właśnie w lutym. Wbrew pozorom oddanie do użytkowania przez deweloperów 9,5 tys. mieszkań, to nie tylko dobry wynik, ale także najlepszy lutowy wynik w historii. Takiego huraoptymizmu trochę zabrakło za to w danych na temat mieszkań, których budowę deweloperzy rozpoczęli niedawno. W lutym było ich 9,9 tys. To o 6,9% mniej niż w drugim miesiącu 2020 r. Trzeba jednak mieć świadomość, że choć huraoptymizmu zabrakło, dane za ten okres wciąż są bardzo dobre. Najświeższa liczba rozpoczętych przez deweloperów mieszkań jest trzecim najlepszym lutowym wynikiem w historii. Idąc dalej – gdyby zsumować dane za styczeń i luty, okaże się, że firmy zaczęły budować 22,3 tys. mieszkań, co dałoby najlepszy wynik za dwa pierwsze miesiące roku. Dane GUS za luty są już czwartą publikacją z rzędu, która pokazuje wyraźny wzrost liczby wydawanych deweloperom pozwoleń na budowę. Tym razem takich decyzji było ponad 18,1 tys. Jest to wynik o ponad połowę lepszy niż przed rokiem, ale też jest to w ogóle drugi najlepszy wynik w historii. Lepszy był tylko za grudzień 2020 r. Oczywiście dane o pozwoleniach, które publikuje GUS są obarczone dużą zmiennością. Do tego spora część wydanych pozwoleń nie przekłada się potem na rozpoczynane inwestycje. Jednak utrzymujące się od czterech miesięcy optymistyczne dane na temat pozwoleń wydawanych deweloperom mogą sugerować, że firmy te szykują się na wysoki popyt na mieszkania. Alternatywnie jest to efekt nadrabiania zaległości z roku ubiegłego. Bardzo ciekawe są też informacje na temat tego, jak aktywni na rynku budownictwa mieszkaniowego są inwestorzy indywidualni. Chodzi tu po prostu o Polaków, którzy budują domy na własne potrzeby. Zazwyczaj inwestycje te powstają poza obszarami największych miast. Urząd dostarcza tu ciekawych i twardych danych na temat efektów mody na wyprowadzkę z dużych aglomeracji. Chodzi oczywiście o trend wywołany epidemią. Jest to moda, która miała swoje etapy. Na początku Polacy szukali działek, potem dopiero szukali projektów i wykonawców, a co za tym idzie – mogli występować o warunki zabudowy i dalej – pozwolenia na budowę (lub dokonywać zgłoszeń z projektem budowlanym), czy wnioskować o finansowanie. To wszystko zajmuje dużo czasu. Dlatego, kiedy Polacy ruszyli szukać działek w maju 2020 r., dopiero pod koniec roku widać było wyraźny wzrost liczby wydawanych pozwoleń i rozpoczynanych budów domów jednorodzinnych. Od dwóch miesięcy zachodzi kolejna ciekawa zmiana – wciąż rośnie (w ujęciu r/r) liczba wydawanych pozwoleń na budowę, ale spadała liczba rozpoczynanych budów. Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy oznacza to, że Polacy – w obliczu realnej perspektywy wychodzenia z epidemicznych obostrzeń – zrezygnują z wyprowadzki z dużych miast. Równie dobrze może się jednak jeszcze okazać, że mniejsza liczba rozpoczynanych budów wynika z bardziej prozaicznego problemu – np. oczekiwania na wolne ekipy budowlane.
Źródło: HRE Investments