I nie odpuszczę ci aż do śmierci

Nieruchomości | 6/2022
Moduł: nieruchomości
DOI: 10.32027/NIER.22.6.11
Lidia Kośnik

Przysięga kojarzy nam się bardzo przyjemnie z ceremonią na ślubnym kobiercu, dwojgiem zakochanych ludzi, którzy ślubują sobie wzajemnie miłość, wierność...



Jednych ta przysięga połączy na długo, innych nieco krócej, jak to w życiu bywa. Wspólne życie najczęściej prowadzi do nabycia jakiegoś lokum, które szczęśliwa para po pierwsze zazwyczaj wspólnie nabywa na początku swojej szczęśliwego życia, a po drugie zazwyczaj przy wsparciu finansowym rodziców lub kredytu bankowego. Mieszkanie lub dom cieszy latami, dzieci rosną, życie płynie i nie zawsze niestety usłane jest różami. Gdy bowiem pojawi się sytuacja kryzysowa w naszym związku, to najczęściej nie jest nam na rękę dalsze wspólne pomieszkiwanie i dążymy do uwolnienia się od swojego wzajemnego towarzystwa. Jeśli mamy komfort finansowy, aby zrealizować nasze rozstanie „względnie pokojowo” i w sposób „względnie satysfakcjonujący” obie strony, to sprawa nie wydaje się skomplikowana. Jeśli jednak w tym celu musimy spieniężyć posiadane wspólnie lokum i zamienić je na dwa inne mieszkania, to stoimy już przed wyzwaniem. Bo o ile suma za cały lokal jest może i znaczna, to podzielona na pół rzadko da szanse na zakupu nawet kawalerki. W idealnym świecie coś się kończy, zaczyna się nowe, spotykamy się, dogadujemy i idziemy każdy w swoją stronę. Nie wszystkie historie kończą się jednak happy endem. Kiedy spotykam się pierwszy raz z klientem, zawsze pytam o przyczynę sprzedaży nieruchomości. Niektóre historie są krótkie, inne barwne, kolejne prawie z dreszczykiem. Więź emocjonalna z wielkiej miłości może się bowiem przekształcić w międzyczasie w wielką nienawiść. Co w takiej sytuacji, gdy sprzedać musimy? Próbować się dogadać wszelkimi sposobami. To wydałoby się najprostsze. Dlatego czasem konieczny jest mediator, aby pomóc stronom racjonalnie porozumieć się. Zdarzają się jednakże i takie sytuacje, że małżonkowie po rozwodzie nadal mieszkają w tym samym mieszkaniu, co dodatkowo komplikuje proces sprzedaży. Spotkałam się też i z taką sytuacją, że jedno z małżonków chciało w ramach swojego udziału we współwłasności wynająć część nieruchomości. Jednakże taki wynajem jest czynnością przekraczającą zwykły zarząd rzeczą wspólną i w tym przypadku umowa najmu nie dojdzie do skutku bez zgody drugiego współwłaściciela. W pracy agenta nieruchomości wiemy, że za każdą decyzją kryje się historia i dopiero po jej poznaniu poznajemy prawdziwy powód sprzedaży i zdajemy sobie tak naprawdę sprawę, czy w ogólne do tej sprzedaży dojdzie. Znane powiedzenie: „Po moim trupie” może przerodzić się niekiedy w smutną prawdę, kiedy nasz były małżonek zagnie na nas parol i nie odpuści ani na jotę aż do grobowej deski. Czy to jednak będzie koniec problemów? Niestety nie, bo przed nami jeszcze długie postępowanie spadkowe, często z testamentem w tle i cała historia toczy się dalej. Bo co notariusz złączył, tylko notariusz może rozłączyć.