Przepisy nie mogą działać tylko na korzyść fiskusa

A A A

Jak rozliczyć podatek, kiedy nieruchomość kupiona w ramach realizacji własnych celów mieszkaniowych jest tańsza niż kwota uzyskana ze sprzedaży odziedziczonej nieruchomości i czy w takim przypadku mają znaczenie koszty związane z umeblowaniem?

Z takimi dylematami musiał zmierzyć się mężczyzna, który po rozstaniu ze swoją żoną starał się uporządkować swoje kwestie mieszkaniowe. Podatnik zdecydował się na sprzedanie należącej do niego połowy zajmowanego jeszcze wspólnie lokalu swojej partnerce, deklarując przy tym, że środki uzyskane z transakcji przeznaczy na własne cele mieszkaniowe. Z biegiem czasu okazało się jednak, że nowo nabyta przez niego nieruchomość kosztowała mniej niż kwota wynikająca z transakcji zbycia poprzedniego mieszkania. Różnica była bardzo duża – 500 tys. zł. Mężczyzna tłumaczył, że na nowe mieszkanie wydał tyle, ile faktycznie kosztowało stare lokum (200 tys. zł), a różnica w kwotach wynikała z dodatkowych rozliczeń między nim, a żoną. Kobieta, niejako spłacając stare mieszkanie teoretycznie zapłaciła nie tylko za nie, ale także za meble i sprzęty, jakie się w nim znajdowały. Równowartość tego wyposażenia dodana do kwoty transakcji była przez mężczyznę traktowana jako spłata pożyczki, której kiedyś udzielił swojej partnerce na umeblowanie. Na potwierdzenie swojego twierdzenia podatnik zasugerował, że fiskus może sam sprawdzić wartość sprzedanego mieszkania, powołując w tym celu niezależnego rzeczoznawcę, który udowodni, że mieszkanie o tym standardzie (stare budownictwo, brak balkonu) rynkowo nie mogło mieć wartości 700 tys. zł.

Przedstawiciele skarbówki bynajmniej nie widzieli takiej konieczności. Do wyliczenia podatku wystarczył im bowiem akt notarialny, w którym podano cenę zbycie mieszkania i potwierdzono, że kwota ta odpowiada rynkowej wartości lokalu. Nakazali mężczyźnie zapłatę podatku wynikającą z różnicy pomiędzy środkami uzyskanymi z transakcji zawartej między podatnikiem, a jego byłą żoną oraz kwoty zakupu nowego mieszkania.

Mężczyzna zaskarżył powyższą decyzję, a WSA w Warszawie oraz w następstwie dalszych odwołań NSA (w wyroku z 9.1.2018 r., II FSK 3497/15) przyznały mu rację i zdecydowały, że na potrzeby podatkowe powinno się jeszcze raz ustalić dochód ze sprzedaży pierwszej nieruchomości. Sąd zwrócił uwagę na fakt, że fiskus niesprawiedliwie używał w tym sporze regulacji z art. 19 ust. 4 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych. Przepis ten mówi, że „Jeżeli wartość wyrażona w cenie określonej w umowie odpłatnego zbycia znacznie odbiega od wartości rynkowej nieruchomości lub praw majątkowych oraz innych rzeczy, organ podatkowy wezwie strony umowy do zmiany tej wartości lub wskazania przyczyn uzasadniających podanie ceny znacznie odbiegającej od wartości rynkowej. W razie nieudzielenia odpowiedzi, niedokonania zmiany wartości lub niewskazania przyczyn, które uzasadniają podanie ceny znacznie odbiegającej od wartości rynkowej, organ podatkowy określi wartość z uwzględnieniem opinii biegłego lub biegłych. Jeżeli wartość ustalona w ten sposób odbiega co najmniej o 33% od wartości wyrażonej w cenie, koszty opinii biegłego lub biegłych ponosi zbywający”. Sędziowie orzekający zwrócili uwagę, że skarbówka nigdy dotychczas nie powoływała się na ten przepis w sytuacjach, gdy zachodziło podejrzenie zaniżenia wartości nieruchomości. Nie można dopuścić do tego, by owa regulacja miała zastosowanie wyłącznie wtedy, gdy miałaby działać na korzyść fiskusa.

Ocena artykułu:
Oceniono 0 razy
Oceniłeś już ten artykuł.
Artykuł został oceniony.
Podziel się ze znajomymi
Artykuł:
Przepisy nie mogą działać tylko na korzyść fiskusa
Do:
Od:
Wiadomość:
Zaloguj się lub zarejestruj, aby dodać komentarz.
 
Wyrok V CSK 283/10
Obliczanie terminu przedawnienia roszczenia o zachowek
Zamów
 

Prenumerata

Moduł tematyczny