Inwigilacja, dostępność, blockchain i sztuczna inteligencja: pytania o kierunki rozwoju prawa nowych technologii w erze rewolucji internetowej

Monitor Prawniczy | 2/2019
Moduł: własność intelektualna, prawo UE, prawo karne
DOI: 10.32027/MOP.19.2.10
Przemysław Polański

Tempo i efekty rewolucji technologicznych rozpoczę­tych 25 lat temu przyćmiły już chyba wszystkie wynalazki człowieka. Jeżeli tak wiele zmieniło się w tak relatywnie krótkim czasie, przewidywanie, jak będzie wyglądać świat i jego ramy regulacyjne za kolejne ćwierć wieku jest wyzwaniem dla wytrawnych futurologów. Próżno by dziś szukać dziedziny prawa, która nie została przynajmniej w niewielkim stopniu dotknięta rewolucją internetową. A polski prawodawca nie tylko nie jest w stanie tworzyć oryginalnych rozwiązań prawnych odpowiadających na wyzwania stawiane przez sztuczną inteligencję, blockchain, inteligentne kontrakty czy inwigilację cyfrową, ale nawet poprawnie wdrażać unijnych dyrektyw, które w ograniczonym stopniu usiłują znaleźć odpowiedź na wyzwania ery cyfrowej1.




Summary:

Surveillance, accessibility, blockchain and artificial intelligence: questions about development of new technologies law in the age of the internet revolution


The article summarizes major law-making challenges with respect to cyberspace. It assesses whether surveillance of the Internet can be curbed given that not only autocratic regimes, but also western democracies continue to spy on Internet users without any control. Perhaps blockchain – a relatively new revolutionary trend within the giant Internet super-revolution might help individuals seeking more privacy from the watchful eyes of governments and private businesses. It may help transform traditional contracting into self-executable smart contracts, or it may vanish into obscurity as digital signatures did. Questions concerning accessibility of technologies will become more pertinent as biotechnology may soon offer life-prolonging inventions that may not be available to everyone. Digital discrimination may assume particularly extreme forms with the rise of new types of artificial intelligence that may deprive large populations of jobs and sense of belonging.


Key words: surveillance, accessibility, smart contracts, blockchain, artificial intelligence

Słowa kluczowe: inwigilacja, dostępność, inteligentne kontrakty, blockchain, sztuczna inteligencja




Wprowadzenie
Rewolucja internetowa dotknęła prawie wszystkich tradycyjnych specjalizacji prawników, modyfikując ramy prawne, jak w prawie cywilnym, czy procedurach sądowych i administracyjnych, albo zasadniczo je redefiniując, jak w prawie autorskim, czy ostatnio – w kontekście ochrony danych osobowych. Internet oparty na otwartej komunikacji i zdolności do przesyłania treści do różnych sieci składających się na cyberprzestrzeń, przemienił systemy prawne większości państw, które musiały zmierzyć się, z jednej strony, z globalnymi wyzwaniami związanymi z przesyłaniem potencjalnie bezprawnych treści z innych państw (np. rysunki ośmieszające cudze przekonania religijne, pornografia dziecięca, nielegalny hazard, naruszenia prywatności itp.), a z drugiej, z wpływem rewolucji cyfrowej na sposób w jaki obywatele, przedsiębiorcy i administracja się komunikują (wykorzystanie poczty elektronicznej, podpisu cyfrowego, serwisów internetowych). Brak rozwiązań prawnych na poziomie globalnym wymusił poszukiwanie rozwiązań alternatywnych o ponadnarodowym charakterze. Warto przypomnieć ruch otwartego oprogramowania, który stanowił odpowiedź na niedostosowanie krajowego prawa autorskiego do globalnych potrzeb licencjonowania oprogramowania komputerowego. Ruch open source wytworzył szereg nowych, globalnych typów licencji wykorzystywanych dziś powszechnie do kontroli obrotem oprogramowaniem w Internecie. Koncepcja autonomicznych licencji dla oprogramowania komputerowego została z czasem przeniesiona na inne, niż programy komputerowe, rodzaje utworów (ang. Creative Commons). Kolejne wyzwania regulacyjne pojawiają się na horyzoncie, by wspomnieć chociażby technologię blockchain i jej rozproszony, anonimowy i ponadnarodowy charakter. Równocześnie można zaobserwować coraz większą bezradność prawodawcy wobec postępującej rewolucji cyfrowej. Z perspektywy tworzenia prawa widać głównie aktywność regulacyjną u prawodawcy europejskiego, który coraz częściej sięga po instrumenty unifikujące przepisy krajowe w postaci rozporządzeń unijnych, a nie środki harmonizacyjne – zapewne, aby uniknąć problemów związanych z niepoprawną transpozycją przepisów unijnych. Polski prawodawca wyraźnie przestał nadążać za rozwojem nowych technologii, a jego aktywność ogranicza się właściwie jedynie do implementacji unijnych dyrektyw. Nie spowolniło to niestety postępującej od dwóch dekad inflacji przepisów prawa, tych bowiem jak na złość wciąż przybywa, a nie ubywa. Nie doszło przy tym do uchwalenia nie tylko nowych ram prawnych dla obrotu elektronicznego, ale nawet do prób modernizacji niedostosowanych do rzeczywistości cyfrowej przepisów prawa. Nie wykorzystujemy potencjału jaki drzemie w nowych technologiach do odciążenia sądów (arbitraż i sądownictwo elektroniczne) i usprawnienia funkcjonowania państwa (pełna cyfryzacja usług publicznych). Internet natomiast nie czeka, tylko rozwija się dalej poprzez stałe wprowadzanie nowych innowacji na coraz to wyższych poziomach komunikacji elektronicznej. Z perspektywy technologicznej mamy do czynienia nie z jedną, ale z szeregiem rewolucji cyfrowych. Dla twórców sieci ARPANET – taką rewolucją było wynalezienie protokołu TCP/IP, który stanowi podstawę dzisiejszego Internetu. Kolejną rewolucję cyfrową wywołało wynalezienie przez Tima Berners-Lee technologii stron internetowych (ang. World Wide Web), które całkowicie przedefiniowało sposób korzystania z Internetu. Upowszechnienie smartfonów otworzyło wrota do tworzenia setek tysięcy aplikacji, przemieniając zwykłe telefony w codziennie wykorzystywane narzędzia o mocy obliczeniowej superkomputerów lat 90. itd. W tym sensie, trudno jest przewidywać jak będzie wyglądać świat cyfrowy za 25 lat bowiem żyjemy cały czas w okresie głębokiej rewolucji cybernetycznej. Naukowcy zajmujący się przewidywaniem przyszłości w obszarze nowych technologii dość zgodnie przyznają, że pod koniec drugiej dekady XXI w. przewidywanie, jak będzie wyglądać przyszłość za więcej, niż 5 lat jest po prostu wróżeniem z fusów. Technologie informatyczne podlegają bowiem obecnie tak dalekim przeobrażeniom, że nie sposób przewidzieć, jakie technologie zostaną uznane za przełomowe i niezbędne w dłuższym czasie. Artykuł ten wpisuje się w powyższe rozumowanie, pokazuje jednak pewne trendy technologiczne, które mogą stać się dominującymi w najbliższych latach.
Czy Internet pozostanie niekontrolowalny i uda się powstrzymać inwigilację cyfrową?
Pomimo wielu rewolucji, których doświadczyliśmy od momentu wynalezienia pakietowej transmisji danych – do tej pory nie zmieniono jednej fundamentalnej zasady rządzącej Internetem. Dowolne informacje przekazywane są poprzez pakiety, które podróżują różnymi drogami do swojego odbiorcy, zawierając jedynie podstawowe dane adresowe oraz fragment przekazywanej treści. Nie ma żadnego centralnego serwera i nikt nie sprawuje kontroli nad przekazywanymi treściami. Aż trudno wyobrazić sobie możliwość zerwania z tą podstawową filozofią Internetu. Ale nic nie jest wieczne, szczególnie w świecie cyfrowym. W połowie lat 70. Robert Kahn, współtwórca ARPANETU zakładał, że nie będzie globalnej kontroli nad Internetem (ang. there will be no global control at the operations level). I choć do dnia dzisiejszego, rzeczywiście, nikt nie kontroluje Internetu na poziomie międzynarodowym, tj. nikt nie sprawdza zawartości pakietów przesyłanych w sieci w jakimś globalnym centrum danych to jednak wzrasta rola państw narodowych, które rozszerzają kontrolę nad treściami przekazywanymi w sieciach telekomunikacyjnych zlokalizowanych na ich terytorium. Sztandarowym przykładem są Chiny, które kontrolują każdy punkt styku wewnętrznych sieci telekomunikacyjnych z zewnętrznymi sieciami tworzącymi Internet poprzez – nieco parafrazując – Wielki Mur Cyfrowy (ang. the Great Firewall of China). Rozwija się w ten sposób cenzura Internetu na poziomie lokalnym, która, jak pokazuje Jack Goldsmith i Tim Wu z biegiem lat wzrasta2. Można więc wyobrazić sobie Internet 2.0, w którym zawartość pakietów będzie kontrolowana lokalnie przez algorytmy sztucznej inteligencji wszczepione w infrastrukturę przesyłającą pakiety3, tworząc swoistą supersieć, albo Internet drugiej prędkości, parafrazując określenie tendencji rozwojowych Unii Europejskiej4. Pozwoli to jeszcze łatwiej kontrolować społeczeństwa korzystające z dobrodziejstw Internetu. Inne kraje, jeśli nie wprowadzają otwartej cenzury – jak Chiny, czy Arabia Saudyjska – to stosują ukrytą inwigilację obywateli i firm. Można dziś powiedzieć, że śledzenie obywateli w sieci stało się domeną także państw zachodnich, które oficjalnie potępiają cenzurę. Czy za kolejne 25 lat Internet będzie tak wolny, jak jest obecnie? Wydaje się, że prawdopodobieństwo jest dosyć duże. Obszar ten nie jest w ogóle regulowany – ani na poziomie międzynarodowym, ani regionalnym, ani – póki co – krajowym. Stoi to w dość oczywistej opozycji do prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, jednakże nawet państwa członkowskie Unii Europejskiej wolą udawać, że problem niekontrolowanej inwigilacji cyberprzestrzeni za pomocą tworzonych na ich zlecenie systemów informacyjnych nie istnieje. Tymczasem problem już istnieje, tyle że nikt nad nim obecnie nie tylko nie panuje, ale nawet nie próbuje podjąć realnych działań. Dziś nie wiemy, które rządy inwigilują swoich (i nie swoich) obywateli, kto osoby dokonujące inwigilacji kontroluje, ani nawet jaki mamy zakres praw względem rządów. Sprawa Snowdena pokazała jak duży zakres danych może być pozyskiwany przez agendy rządowe. Od aktywności na Facebook’u przez wyszukiwania w Google po lokalizację smartfon’a i samochodu. Z kolei, skandal wokół wycieku danych z Facebooka dokonany przez Cambridge Analytica demonstruje, że z tego typu zagrożeniami musimy się liczyć także ze strony podmiotów prywatnych, które bez większych oporów sprzedają zagregowane dane zainteresowanym osobom trzecim. Jak będzie wyglądać rzeczywistość w tym obszarze za kolejne 25 lat? Czy w dobie powszechnej inwigilacji uda utrzymać się dotychczasowy model liberalnej demokracji czy też grozi nam przejście do systemów autokratycznych lub totalitarnych nowej generacji, wspieranych i zarządzanych systemami globalnej inwigilacji? Czy uda się wypracować efektywne krajowe albo międzynarodowe rozwiązania prawne mające na celu kontrolowanie kontrolujących i zgodne z prawem zarządzanie big data obywateli? Czy też zmieni się sposób korzystania z Internetu przez użytkowników, którzy poszukają alternatyw bardziej chroniących prywatność przez co działanie inwigilacyjne firm prywatnych i rządów zostaną do pewnego stopnia ograniczone? Być może rozwiązaniem części problemów staną się technologiczne innowacje bazujące na technologii blockchain lub jej przyszłej mutacji.
Czy blockchain stanie się podstawą nowej rewolucji internetowej?
Niektóre rewolucje technologiczne ostatnich lat stanowią innowacyjne połączenie istniejących już wcześniej technologii w nowym kontekście. Przykładowo, technologia blockchain (dosłownie łańcuch bloków) i bitcoin – prekursor kryptowalut opartych o technologię rozproszonych rejestrów5 – stanowi połączenie trzech starszych technologii, a mianowicie sieci wymiany plików (ang. peer-to-peer) i kryptografii asymetrycznej wykorzystywanej w podpisach cyfrowych z innowacyjnym sposobem akceptacji nowych transakcji za pomocą koncepcji dowodu wykonanej pracy (ang. proof of work)6. Dzięki technologii sieci wymiany plików, wykorzystywanych pierwotnie do naruszenia majątkowych praw autorskich na masową skalę, bloki transakcji przechowywane są przez użytkowników sieci, przez co dodanie, zmiana lub usunięcie jakiejkolwiek operacji wymaga zgody większości użytkowników. Zgoda wyrażana jest w interesujący sposób, tj. poprzez rozwiązanie zagadki matematycznej przez specjalne komputery (ang. miners) za co są one wynagradzane. Mechanizm zgody wymaga więc inwestycji w obliczenia matematyczne, co z kolei oznacza, że dodanie lub usunięcie nowego bloku z danymi wymaga i dużych środków, i dużo czasu7. Mniej istotne jest to jak blockchain dziś działa, a bardziej jakie oferuje korzyści. Przede wszystkim, przez zastosowanie asymetrycznej kryptografii w nowatorski sposób umożliwia tworzenie bezpiecznie ze sobą powiązanych informacji o transakcjach, które są przechowywane nie w jednym, ale w bardzo wielu miejscach. Co więcej, blockchain umożliwił wypromowanie koncepcji tzw. inteligentnych kontraktów, których cechą wyróżniającą jest autowykonywalność (nie w rozumieniu prawa umów, a w rozumieniu technologicznym). Nie upraszczając za bardzo – po zajściu określonego zdarzenia (np. spadku cen poniżej pewnej wartości) określona kwota ustalona w inteligentnym kontrakcie jest przelewana na wskazane konto. Zagadką pozostaje, czy inteligentne kontrakty przyjmą się w obrocie prawnym, czy też podzielą los podpisu cyfrowego, który choć wykorzystywany przez niewielką część osób – nie zrewolucjonizował do tej pory charakteru obrotu prawnego w Polsce i na świecie. Wydaje się jednak, że kontrakty elektroniczne (oparte na blockchain lub innej technologii) mogą stać się elementem dnia codziennego za kolejne 25 lat. Blockchain może także przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa transakcji w Internecie, a przez to umożliwić „ponowną cyfryzację” wielu obszarów, które zostały już poddane digitalizacji. Dzięki przechowywaniu kopii danych na wielu komputerach jednocześnie zwiększa się istotnie bezpieczeństwo transakcji, bowiem nie jesteśmy uzależnieni od jednego miejsca, którego awaria może zablokować działanie całego systemu (np. w przypadku udanego ataku na serwery bankowe określonego banku). Stąd też nie dziwi swoiste poruszenie, które towarzyszy temu tematowi, bowiem skala jego potencjalnych zastosowań już dziś wygląda imponująco: od bankowości elektronicznej po elektroniczne wybory, cyfrowe rejestry, a także zdecentralizowane spółki, zarządzane w skrajnej postaci przez algorytmy sztucznej inteligencji8. Czy będziemy głosować elektronicznie w wyborach za 25 lat? Wydaje się to całkiem realistyczne patrząc na możliwości technologii rozproszonego rejestru. Być może, jednak, okaże się, że do tego czasu dowód osobisty każdego Polaka będzie posiadał już wbudowany podpis cyfrowy i nie trzeba będzie zastępować zaufanej strony trzeciej innowacyjnymi metodami aktualizacji rejestru blockachain. A może ujrzymy hybrydę obu rozwiązań – klasyczny podpis cyfrowy i rozproszoną bazę danych, aby zabezpieczyć się przed atakami tymi DDOS (ang. distributed denial of service attacks), które od lat są zmorą aplikacji, które chcą pozostać dostępne w Internecie. Czy te obietnice przerodzą się w realne aplikacje, które zmienią nasze życie w takim stopniu, jak uczynił to Internet, poczta elektroniczna i strony WWW, czy też podzielą los w niewielkim stopniu wykorzystywanego podpisu cyfrowego (skąd inąd prekursora technologii blockchain) – czas pokaże. Tym bardziej, otwartym pozostaje pytanie, czy kod źródłowy aplikacji stanie się wyznacznikiem granic stosowania prawa? Z jednej strony, widać pod koniec 2018 r. rozkwit aplikacji opartych na technologiach rozproszonego rejestru. Blockchain jest ochoczo wdrażany nie tylko w bankach, ale także w innych sektorach gospodarki. Z drugiej strony, pod koniec 2018 r. doszło także do krachu notowań bitcoina, którego niebotyczne wzrosty kursu bez wątpienia przyczyniły się do popularyzacji idei rozproszonego rejestru9. W podobny sposób, inwestorzy i przedsiębiorcy mogą nagle odwrócić się od idei rozproszonego rejestru opartego na otwartym oprogramowaniu firm blockchainowych.
Czy nowe technologie staną się bardziej dostępne dla wszystkich ludzi?
Rewolucji technologicznej towarzyszy rewolucja biotechnologiczna, która może doprowadzić do konieczności nowego spojrzenia na pojęcie osoby fizycznej. O ile rewolucja blockchaina wywołała liczne dyskusje na temat nowych osób prawnych, a sztuczna inteligencja – na temat konieczności wprowadzenia trzeciego typu osobowości dla autonomicznie myślących maszyn, o tyle rewolucja biotechnologiczna zmierza do przedefiniowania istoty osoby fizycznej. Y.N. Harari w swojej znakomitej, futurystycznej książce „Homo Deus”10 przewidział, że człowiek dzięki postępowi technicznemu może zbliżyć się do pojęcia „półboga” i stać się nie tyle zupełnie nieśmiertelny, ale długowieczny (ang. amortal). Śmierć człowieka to, zdaniem Autora, jedynie problem techniczny, który w końcu ma zostać rozwiązany. Postęp technologiczny sprzężony z postępem medycznym ma wydłużyć nam życie do 150 lat, a być może – umierać będziemy jedynie na własne życzenie, albo na skutek wypadku. Ma tak się stać m.in. dzięki nanorobotom, czyli mikroskopijnej wielkości robotom, które mają patrolować nasze wnętrza w poszukiwaniu ognisk chorobowych i ich leczenia. Jego zdaniem, rewolucja cyborgów już się zaczęła, a jej konsekwencje są nieznane. To jednak wizja społeczeństwa nie za 25 lat, lecz w dłuższym horyzoncie czasowym. Autor jednocześnie postawił tezę, że tego typu technologie wydłużające życie nie będą dostępne dla wszystkich, a jedynie dla najbogatszej części społeczeństwa. Zagadnienie dostępności technologii i niedyskryminacji cyfrowej może więc zyskiwać na znaczeniu z biegiem lat, podobnie jak dziś wygląda kwestia dostępności drogich leków. Warto w tym kontekście podkreślić jak nowe technologie zrewolucjonizowały już dziś życie części osób wykluczonych i niepełnosprawnych. Wystarczy przyjrzeć się jak z technologii cyfrowych korzystają osoby niewidzące, czy inne grupy upośledzone, by dostrzec potencjał, jaki drzemie w innowacjach stworzonych dla osób, które nie widzą, nie słyszą, albo cierpią na inny rodzaj naturalnych ograniczeń. Od wielu już lat możemy korzystać z dobrodziejstw innowacji technologicznych, takich jak czytanie tekstu na głos (ang. text-to-speech), które umożliwia osobom niedowidzącym lub niewidzącym lekturę treści w cyberprzestrzeni, czy coraz bardziej modne oprogramowanie do zamiany dyktowanego tekstu na tekst edytowalny (ang. speech-to-text), które potencjalnie mogłoby zrewolucjonizować, nie tylko życie osób niewidzących, ale także pisarzy, lekarzy, czy prawników, którzy nadal piszą swoje dzieła na klawiaturze komputera (albo nadal używają pióra). Czy za 25 lat będziemy bardziej „rozmawiać” z technologiami informatycznymi dyktując pisma, artykuły i książki inteligentnemu oprogramowaniu, niż używać myszki i klawiatury? Czy za ćwierć wieku będziemy częściej „słuchać” mowy komputerów niż wywodów naszych koleżanek i kolegów? Czy otaczać nas będą w dużej mierze urządzenia, które w niczym nie będą przypominać komputerów, czy robotów, ale faktycznie nimi będą, pomagając nam na co dzień w wielu zwykłych zadaniach – od przejścia przez ulicę, czy zaparkowania samochodu po rozliczenia z kontrahentami czy państwem? Wiele na to wskazuje bowiem technologie już istnieją, nie stały się jeszcze technologiami masowymi. Sztuczna inteligencja, która z dzisiejszej perspektywy wydaje się niezbędnym komponentem społeczeństwa technologicznego 2043 r. nie jest jeszcze bowiem, aż tak zaawansowana, by mogła zastąpić ludzką inteligencję i energię w pomaganiu innym ludziom. Autonomiczne samochody – największe osiągnięcie sztucznej inteligencji – które powoli raczkują w USA, nie zdobyły na razie serc większości ludzi i nie wiadomo, jaki będzie ich los, jeśli w najbliższych latach będzie miało miejsce więcej wypadków z ich udziałem. Wiadomo, jednak, że tego typu rozwiązania, jak autonomiczne samochody rewolucjonizują życie osób na wózkach i osób w inny sposób wykluczonych. Kluczowym pytaniem, z którym mierzyć się będą już niedługo politycy i prawnicy, jest pytanie o to czy za ćwierć wieku informatyzacja i robotyzacja doprowadzi do utraty pracy powtarzalnej i przez to pogłębi nierówności społeczne, czy wręcz przeciwnie – będziemy świadkami funkcjonowania bardziej harmonijnych społeczeństw. Dziś jeszcze politycy nie wskazują sztucznej inteligencji jako na źródło problemów z bezrobociem, tylko wciąż jeszcze odwieczny temat imigrantów. Rozwiązaniem problemów związanych z bezrobociem upatruje się w budowie murów betonowych (USA) i murów prawnych (Brexit). Za 25 lat będzie już zapewne jasne, czy stawiane dziś mury oddzielające kraje biedniejsze od bogatszych nie będą pełnić roli podobnej do tej, jaką realizować miała linia Maginot’a. Rewolucja sztucznej inteligencji może uderzyć w samą istotę przepisów chroniących prawa pracowników.
Zakończenie
Przewidywanie przyszłości, nawet nieodległej, to zadanie dość zabawne, szczególnie uwzględniając tempo rewolucji technologicznych, których na co dzień doświadczamy. Prawnicy nie są z reguły predysponowani do dokonywania tego typu projekcji rzeczywistości. Wręcz przeciwnie. Kiedy 20 lat temu Autor usilnie próbował znaleźć promotora pracy doktorskiej dotyczącej prawa Internetu dowiedział się tylko, że wszystko już wymyślili Rzymianie i wystarczy dokonać odpowiedniej wykładni przepisów Kodeksu cywilnego czy innych kluczowych aktów, aby rozwiązać problemy prawne cyberprzestrzeni. Dziś na wiele zagadnień wymagających reakcji ustawodawcy – od inwigilacji po sztuczną inteligencję – nie znamy odpowiedzi. Już dziś istniejące technologie pozwalają nam – przy założeniu braku poważnych wojen czy negatywnych skutków ocieplania klimatu – patrzeć na rozwój ludzkości z ostrożnym optymizmem. Wiele wskazuje na to, że będziemy żyć nie tyle w bardziej ucyfrowionym świecie, ale przede wszystkim takim, który znacząco ułatwia życie przeciętnemu obywatelowi, a w szczególności przedsiębiorcy. Wszystkie dane będą przechowywane bezpiecznie w rozproszonych rejestrach, a oprogramowanie w dużej mierze „myśleć” za użytkownika i realizować wiele lub większość czynności za niego. Rewolucje technologiczne w medycynie i transporcie przemienią życie nie tylko osób niepełnosprawnych, ale rosnących mas osób starzejących się – do których Autor tej publikacji ma szansę dołączyć za kolejne 25 lat. Być może umowy, a nawet polskie prawo będzie w znacznej mierze miało charakter kodu komputerowego, który będzie wykonywany automatycznie, gdy zajdą ku temu odpowiednie warunki. W wersji pesymistycznej jednak, rewolucje technologiczne mogą zostać spowolnione albo wręcz unicestwione przez wojnę światową, w której technologie inwigilacji i namierzania celów mogą przeobrazić ludzkość w niespotykany dotąd sposób. Każdy będzie mógł być wykryty i potencjalnie stale inwigilowany, a bycie wolnym człowiekiem stanie się jedynie pustym, nic nieznaczącym postulatem. Nawet jeśli nie dojdzie do globalnych wojen może dojść do zastąpienia człowieka przez inteligentne maszyny i doprowadzenia do całkowitej marginalizacji setek tysięcy osób wykluczonych cyfrowo. A ten fakt sam w sobie może doprowadzić do społecznych rewolucji i nawrotu totalitarnych doktryn politycznych.
* Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Summary:

Surveillance, accessibility, blockchain and artificial intelligence: questions about development of new technologies law in the age of the internet revolution
The article summarizes major law-making challenges with respect to cyberspace. It assesses whether surveillance of the Internet can be curbed given that not only autocratic regimes, but also western democracies continue to spy on Internet users without any control. Perhaps blockchain – a relatively new revolutionary trend within the giant Internet super-revolution might help individuals seeking more privacy from the watchful eyes of governments and private businesses. It may help transform traditional contracting into self-executable smart contracts, or it may vanish into obscurity as digital signatures did. Questions concerning accessibility of technologies will become more pertinent as biotechnology may soon offer life-prolonging inventions that may not be available to everyone. Digital discrimination may assume particularly extreme forms with the rise of new types of artificial intelligence that may deprive large populations of jobs and sense of belonging.
Key words: surveillance, accessibility, smart contracts, blockchain, artificial intelligence Słowa kluczowe: inwigilacja, dostępność, inteligentne kontrakty, blockchain, sztuczna inteligencja

1

Artykuł powstał w ramach grantu NCN „Model udostępniania treści w Internecie osobom z niepełnosprawnościami zgodnie z obowiązującym prawem krajowym i międzynarodowym oraz zasadami WCAG 2.0” nr 2016/22/E/HS5/00434.

2

J. Goldsmith, T. Wu, Who controls the Internet: Illusions of a Borderless World, New York 2006, s. 49.

3

Od dawna sztuczna inteligencja wykorzystywana jest do optymalizacji przesyłania pakietów danych, ale nie do weryfikacji ich treści.

4

Już dziś dysponujemy przykładami takich pierwszych, jeszcze prymitywnych, bez udziału sztucznej inteligencji sieci, by wspomnieć chociażby gorącą dyskusję o neutralności Internet w USA i Europie.

5

Wymyślona przez anonimowego twórcę ukrywającego się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto, który dekadę temu rozesłał przełomowy artykuł: „Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System” na liście mailingowej specjalistów od kryptografii, zaprogramował aplikację do dystrybucji bitcoina i udostępnił jej kod źródłowy na licencji open source w styczniu 2009 r. – a więc w środku globalnego kryzysu finansowego – w serwisie Github.

6

System dowodu wykonanej pracy (proof-of-work) oparty został na pomyśle „Hashcash” Adama Back’a z 1997 r., którego celem było zwalczania spamu i ograniczenie ataków typu DoS. Pomysł Back’a zakładał konieczność dodania przez wysyłających maile odpowiedniego znacznika, którego wygenerowanie wymagało zużycia niewielkiej mocy obliczeniowej komputera. Weryfikacja ważności znacznika wymagało wykazania przez otrzymujących maile, że wysyłający rzeczywiście poczynili inwestycję w wygenerowanie znacznika dla każdej wysyłanej wiadomości. Znaczniki w mailu miały w swoim założeniu zredukować szansę na to, że poczta elektroniczna została wysłana przez spamera bowiem model biznesowy spamerów opiera się na wysyłaniu milionów wiadomości przy minimalnych kosztach własnych. Zwiększenie tych kosztów ponad minimalne miało uczynić proceder nieopłacalnym. Por. https://en.wikipedia.org/wiki/Hashcash [dostęp: 30.11.2018 r.].

7

W ramach sieci bitcoina, który stanowi pierwowzór technologii blockchain, nowe transakcje rejestrowane są średnio co 10 minut. W innej popularnej aplikacji technologii blockchain – sieci Ethereum, transakcje dodawane są już szybciej, co 3 minuty.

8

Przegląd zastosowań tej technologii z perspektywy prawnej prezentuje świetna pozycja P. de Filippi, A. Wright, Blockchain and the law. The rule of code, Cambridge, USA 2018.

9

Na koniec 2018 r. bitcoin stracił ponad 80% swojej wartości od szczytu notowań; https://www.bankier.pl/wiadomosc/Od-ekstazy-do-rozpaczy-Dramatyczny-rok-bitcoina-7632533.html [dostęp: 17.12.2018 r.].

10

Y.N. Harari, Homo Deus: A Brief History of Tomorrow, 2015, polskie wydanie ukazało się w 2017 r. nakładem Wydawnictwa Vintage.