„Niech zbroja ustąpi przed togą” – czyli Cyceron o znaczeniu niezależności SN dla prawa prywatnego

Monitor Prawa Handlowego | 3/2017
Moduł: prawo handlowe
Michał Romanowski

Niezależność władzy sądowniczej od władzy wykonawczej jest fundamentalna dla prawa prywatnego. Sędzia musi być bezstronny bez względu na to, kto jest stroną sporu. Każdy z nas może wchodzić w konflikt z państwem lub z osobą ­prywatną „zaprzyjaźnioną z państwem”. Prawo prywatne jest wszak prawem życia codziennego. Dodatkowo Kodeks cywilny pozwala dochodzić odszkodowania od państwa za bezprawie przy wykonywaniu władzy publicznej i za bezprawie legislacyjne. Władza wykonawcza z natury nie jest bezstronna, gdy stroną sporu cywilnoprawnego jest państwo. Rozważania ukazują, jak destrukcyjny wpływ na prawo prywatne może mieć sytuacja, gdy władza sądownicza jest kontrolowana przez władzę wykonawczą, a więc nie jest... władzą. Rozważania o treści prawa, w tym prawa handlowego, mogą w takim przypadku powiększać zasób law in books, a przecież chodzi o law in action.

Niezależność władzy sądowniczej od władzy wykonawczej jest fundamentalna dla prawa prywatnego. Sędzia musi być bezstronny bez względu na to, kto jest stroną sporu. Każdy z nas może wchodzić w konflikt z państwem lub z osobą ­prywatną „zaprzyjaźnioną z państwem”. Prawo prywatne jest wszak prawem życia codziennego. Dodatkowo Kodeks cywilny pozwala dochodzić odszkodowania od państwa za bezprawie przy wykonywaniu władzy publicznej i za bezprawie legislacyjne. Władza wykonawcza z natury nie jest bezstronna, gdy stroną sporu cywilnoprawnego jest państwo. Rozważania ukazują, jak destrukcyjny wpływ na prawo prywatne może mieć sytuacja, gdy władza sądownicza jest kontrolowana przez władzę wykonawczą, a więc nie jest... władzą. Rozważania o treści prawa, w tym prawa handlowego, mogą w takim przypadku powiększać zasób law in books, a przecież chodzi o law in action.

Legislacyjny blitzkrieg

Burzę społecznego oporu, która przetoczyła się w lipcu 2017 r., wywołała próba radykalnej zmiany kadrowej Sądu Najwyższego (SN) w czasie wakacji, w ciągu około tygodnia, z pominięciem konsultacji społecznych oraz eksperckich1. Był to legislacyjny blitzkrieg. Radykalny charakter zmiany ilustruje także pomysł przyznania ministrowi sprawiedliwości arbitralnego prawa do natychmiastowego przeniesienia w stan spoczynku wszystkich sędziów SN z wyjątkiem sędziów przez niego wskazanych oraz ukształtowania nowego składu SN spośród sędziów sądów powszechnych, w tym sądów rejonowych. Sprzeciw społeczny i ekspercki wobec uchwalonej ustawy o SN skłonił Prezydenta RP do jej zawetowania. Zarzucano, że tryb i treść uchwalonych zmian stanowią rażące naruszenie niezawisłości i niezależności sędziów oraz zasady trójpodziału władz. Zdaniem projektodawców, przeciwnikom zmian chodzi o zablokowanie niezbędnej reformy wymiaru sprawiedliwości, która bez natychmiastowej wymiany kadr w SN jest niemożliwa. Sprawa jest w toku w związku z wetami Prezydenta.

A może lepiej dmuchać na zimne?

Z krytyczną oceną zmian w SN lepiej przesadzić, niż zlekceważyć trudne do odwrócenia skutki pójścia na legislacyjne skróty. W poselskim uzasadnieniu projektu ustawy o SN czytaliśmy wszak, że w następstwie wprowadzanych zmian SN „stanie się de facto zupełnie nowym sądem, zarówno w charakterze ustrojowym, jak i funkcjonalnym”. Blitzkrieg legislacyjny powinien wywoływać obawy, a w sprawach fundamentalnych dla wolności i praw obywatelskich sprzeciw. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 9.3.2016 r.2 wyraził pogląd, że: „Pośpieszne rozpatrywanie projektu ustawy oraz rezygnacja z tych środków działania i procedur sejmowych, które pozwalają wszechstronnie objaśnić i krytycznie ocenić proponowane rozwiązania prawne, nie sprzyjają ani jakości ustawodawstwa, ani materialnej legitymizacji samego procesu ustawodawczego”. W przypadku oceny tempa, sposobu i treści wprowadzanych zmian o charakterze fundamentalnym warto poszukiwać odpowiedzi w stanowiskach autorytetów, które z natury powinny dokonywać ważenia racji pod kątem poszukiwania słusznego rozwiązania systemowego. Autorytetem są wydziały prawa polskich uniwersytetów, które kształcą pokolenia przyszłych prawników w oparciu o podręczniki gromadzące wiedzę o zaletach, wadach i zagrożeniach funkcjonowania państwa i prawa na przestrzeni wieków. Takie znaczenie przypisuję stanowisku dziekanów wydziałów prawa z 17.7.2017 r. w sprawie poselskiego projektu ustawy o SN3. Zwrócili oni uwagę na nadzwyczajny sposób uchwalania ustawy o SN, podnosząc, że nie została ona poddana szerokim konsultacjom społecznym i eksperckim, a jako projekt regulujący ustrój i właściwość organu władzy publicznej nie powinna być procedowana w trybie przyspieszonym. Dziekani m.in. krytycznie ocenili arbitralne prawo przedstawiciela władzy wykonawczej do:
1) zbiorowego odwołania wszystkich sędziów SN; 2) wskazywania sędziów SN, których minister pozostawia na stanowisku, oraz 3) delegowania do orzekania w SN sędziów dowolnego szczebla, w tym sędziów sądów rejonowych.
Dziekani podkreślili, że proponowane rozwiązanie umożliwiało władzy wykonawczej powołanie na nowo całego składu SN spośród osób, które nigdy nie orzekały w instancjach odwoławczych, w tym sędziów sądów rejonowych, oraz że proces taki: „Może (…) zainicjować niebezpieczny proceder okresowej wymiany wszystkich sędziów SN przez dochodzącą do władzy opcję polityczną”. Zwrócili oni także uwagę, że proponowane zmiany umożliwiały, aby sędziowe sądów niższych szczebli delegowani do SN przez ministra sprawiedliwości samodzielnie kształtowali orzecznictwo SN. Dla obywatela oznacza to, że jego sprawa mogłaby być rozstrzygana w SN bez udziału sędziego SN. Narusza to prawo obywatela do rozpoznania jego sprawy przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.

To jest problem dla prawa prywatnego

Niezależność władzy sądowniczej od władzy wykonawczej jest fundamentalna dla prawa prywatnego. Kodeks cywilny zawiera normy pozwalające dochodzić odszkodowania od państwa za bezprawie przy wykonywaniu władzy publicznej i bezprawie legislacyjne. Prawo prywatne jest prawem życia codziennego. Sądy stoją na straży tego, aby każdy z nas miał gwarancję korzystania z przysługujących mu praw. Sędzia musi być bezstronny bez względu na to, kto jest stroną sporu. Każdy z nas może wchodzić w konflikt z państwem lub z osobą zaprzyjaźnioną z „państwem”. Władza wykonawcza z natury nie jest bezstronna, gdy stroną sporu cywilnoprawnego jest państwo. Państwo jako uczestnik obrotu cywilnoprawnego występuje zawsze w pozycji uprzywilejowanej, ponieważ ma dominujący wpływ na kształtowanie reguł rządzących tym obrotem. Osoby sprawujące władzę wykonawczą są tylko ludźmi, którzy mogą być podatni na pokusę wywierania wpływu na sędziów. Stąd też w rozwoju państwa i prawa przyjęto prymat rządów prawa nad rządami ludzi. Podzielam pogląd prof. A. Stelmachowskiego4, że: „Moc prawa tkwi nie w elementach formalnych, lecz (...) w wewnętrznych wartościach, które ze sobą niesie. (...) rzymska paremia: ius est ars boni et aequi (...) jest wyrazem przekonania, że są pewne granice, poza które ustawodawca wykroczyć nie powinien, że z chwilą, gdy prawo sprzeniewierzy się funkcji nosiciela określonych wartości, przekształci się w swoje przeciwieństwo i stanie się bezprawiem, stanie się formą, która będzie stanowiła pozór prawa”. Niezależność sądownictwa jest gwarantem prawidłowego funkcjonowania układu prawa cywilnego, w którym rola państwa jest i tak uprzywilejowana. Wybitny polski cywilista prof. F. Longchamps de Bérier pisał, że: „(...) państwo jest (...) szczególnym przypadkiem układu prawnego (...), który w rozwoju historycznym zyskał (...) przewagę instytucjonalną (...) nad innymi”5. Warunkiem stabilności układu prawnego jest przestrzeganie przez grupę ludzi pewnych zasad. Tak rozumiany układ prawny wymaga pluralizmu prawnego, który jest wpisany w ideę prawa prywtanego, skoro stosunki cywilnoprawne mają powstawać między osobami autonomicznymi, a więc niezależnymi względem siebie, co dotyczy także relacji między jednostką a państwem przebranym w szatę osoby prawa cywilnego. Profesor S. Erlich trafnie zwracał uwagę, że: „Bez pluralizmu trudno sobie wyobrazić, co by miało oznaczać takie pojęcie jak »kultura polityczna«. Przecież nie może jej tworzyć wyłącznie centralny ośrodek decyzji, tym bardziej nie może jej dyktować. Wyrasta ona z pewnego zróżnicowania poglądów i form organizacyjnych, zróżnicowania zakładającego tolerancję, wyrasta ze splotu współpracy i konfliktów”6. Tam, gdzie są zróżnicowane poglądy i konflikty naturalnie z tym związane, niezbędny jest system rozstrzygania tych konfliktów w sposób bezstronny, niezależny i niezawisły od stron konfliktu. Trafnie podkreślał A. Stelmachowski7, że: „Nie jest rzeczą przypadku, iż rozkwit prawa cywilnego następuje wówczas, gdy pluralizm jest w danym społeczeństwie uznawany i kultywowany. (...) ilekroć monizm zastępuje pluralizm, gdy zanika autonomia podmiotów, zakres stosowania prawa cywilnego maleje, a w sytuacjach skrajnych zanika”. Prawo cywilne jest metodą organizacji i kształtowania życia jednostki w społeczeństwie, z jej prawem do nieingerencji państwa w autonomiczne decyzje jednostki respektujące słuszne prawa innych jednostek. Granicą wolności jednostki jest zasada sprawiedliwości, która rozum stawia ponad wolę, a sumienie ponad siłę. Tam, gdzie jest pluralizm, jest konflikt, a gdzie jest konflikt, tam jest potrzebny niezależny i bezstronny arbiter. Celem postępowania cywilnego jest rozstrzyganie sporów, a zatem ochrona subiektywnie określanych interesów osoby występującej na drogę sporu sądowego, a to wymaga sędziego niezawisłego i niezależnego. Naruszenie zasady niezależności, niezawisłości i bezstronności sędziego godzi w fundament postępowania sądowego. W efekcie obraca się to przeciwko wszystkim uczestnikom obrotu. Niezawisłość, niezależność i bezstronność sędziego jest warunkiem uczciwego wyroku wydanego przez sąd. Wyrok ten może być krytykowany przez sąd wyższej instancji, doktrynę prawa, media, społeczeństwo, władzę wykonawczą i ustawodawczą. Sędziowie mogą i powinni być poddawani merytorycznej presji, ponieważ nie są nieomylni. Jednak musi obowiązywać zasada: Roma locuta, causa finita.

Sądownictwo jest zagrożeniem, gdy jest zależne od władzy wykonawczej

Profesor Stelmachowski, analizując wpływ czynnika politycznego na prawo cywilne w związku z wprowadzeniem w Polsce ustroju komunistycznego, zwrócił uwagę, że w przypadku prawa cywilnego stalinowskie prądy polityczne po roku 1945 dały o sobie znać najpierw w płaszczyźnie orzecznictwa8. Autor przywołuje haniebną uchwałę Ogólnego Zgromadzenia Sądu Najwyższego z 25.11.1948 r.9, wprowadzającą zasadę, stosownie do której orzeczenia i zasady prawne pochodzące z okresu międzywojennego, niebędące zgodne z ustrojem komunistycznym, „mają znaczenie historyczne, a zgodność orzeczeń i uchwał z okresu międzywojennego mają badać każdorazowo poszczególne składy orzekające”10. Profesor Stelmachowski przypomina, że: „Nieco później Sąd Najwyższy uznał, że także ustawy sprzeczne z zasadami ustroju nie mają mocy obowiązującej”11. Za orzecznictwem poszło ustawodawstwo, które wprowadziło zasadę, że: „Przepisy prawa winny być tłumaczone i stosowane zgodnie z zasadami ustroju i celami Państwa Ludowego”12. Rozważania te ukazują, jak destrukcyjny wpływ na prawo cywilne może mieć bieżący układ stosunków politycznych, gdy władza sądownicza jest kontrolowana przez władzę wykonawczą, a więc nie jest... władzą.

Niech zbroja ustąpi przed togą

Prawo do odwoływania w sposób arbitralny z danej funkcji – bez względu na to, czy jest to funkcja sędziego, członka organu spółki, dowolnego organu władzy, czy wreszcie pracownika – jest najdalej idącym środkiem uzależnienia osoby narażonej na odwołanie. Arbitralna wymiana kadry SN przez władzę wykonawczą dotyka samej istoty prawa jednostki do ochrony przed arbitralnym działaniem władzy państwowej, skoro w takiej koncepcji SN staje się de facto instytucją kadrowo kształtowaną przez władzę wykonawczą. Kontroli społecznej nad sądami nie należy mylić z kontrolą kadrową sprawowaną przez władzę wykonawczą i większość parlamentarną. Można się oczywiście zastanawiać, czy istnieją przypadki graniczne, które taką radykalną wymianę kadrową w sądownictwie uzasadniają. Takim przypadkiem są zmiany ustrojowe związane z przejściem z systemu totalitarnego do systemu demokratycznego. Tytułem przykładu sędziowe SN, ktorzy wydali cytowaną uchwałę z 25.11.1948 r., haniebnie sprzeniewierzyli się godności urzędu sędziego, godząc tym samym w prawa tych, na straży których stoją, czyli obywateli. W takim przypadku pojawia się moralny obowiązek poszukiwania sposobu pozbawienia takiego sędziego prawa bycia sędzią. Dylematem demokratycznego państwa prawnego jest, jak zgodnie z regułami tego państwa pozbawić prawa wykonywania zawodu sędziów, którzy służyli władzy wykonawczej, a nie obywatelom. Jest to zawsze dylemat sytuacji nadzwyczajnych, wymagający stworzenia koncepcji prawnej, aby bezprawia nie zwalczać bezprawiem. Tak ważne zmiany nie mogą być jednak przeprowadzane w trybie legislacyjnego blitzkriegu, gdyż po prostu wzbudzają lęk. Przyczyny pośpiechu przemijają, a błędy popełnione w pośpiechu pozostają. Jak mawiał Cyceron: „Cedant arma togae” („Niechaj zbroja ustąpi przed togą”). Dla prawa prywatnego bycie niewolnikiem wartości, których nośnikiem powinno być prawo, jest warunkiem tego, abyśmy mogli być wolni. Dotyczy to zarówno treści, jak i sposobu dochodzenia do ustalenia treści uchwalanego prawa. Sąd Najwyższy wydaje wiele orzeczeń, które są oceniane pozytywnie i bardzo krytycznie, ale w lipcu 2017 r. nie zdarzyło się nic takiego, co uzasadniałoby błyskawiczną wymianę kadr w SN z pominięciem wartości, jakiej nośnikiem jest konstytucyjne prawo obywatela do sądu.
* Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wspólnik w Kancelarii Romanowski i Wspólnicy, w latach 2006–2015 członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, w tym przewodniczący podkomisji KKPC ds. prawa spółek.



  1. Poselski projekt ustawy o Sądzie Najwyższym wniesiony do Sejmu 12.7.2017 r., druk nr 1727 Sejmu VIII kadencji, dostępny na: www.sejm.gov.pl; dalej jako: projekt ustawy o SN; przyjęty przez Senat w nocy z 21 na 22.7.2017 r. o g. 1:57 rano oraz zawetowany przez Prezydenta 24.7.2017 r.
  2. Wyrok TK z 9.3.2016 r., K 47/15, OTK-A 2016, poz. 2.
  3. Zob.  www.wpia.uj.edu.pl/wydzial/aktualnosci//journal_content/ 56_INSTANCE_g3Qf8j9UhH8W/41601/137094136, dziekani wydziałów prawa uniwersytetów: Jagiellońskiego, Warszawskiego, Wrocławskiego, Szczecińskiego, Łódzkiego, Śląskiego, Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Opolskiego.
  4. A. Stelmachowski, Zarys teorii prawa cywilnego, Warszawa 1998, s. 17.
  5. F. Longchamps de Bérier, Z problemów poznania prawa, Wrocław 1968, s. 23.
  6. S. Erlich, Oblicza pluralizmów, Warszawa 1980, s. 366.
  7. A. Stelmachowski, op. cit., s. 22.
  8. A. Stelmachowski, Zarys teorii…, op. cit., s. 74.
  9. Ibidem.
  10. PiP Nr 3/1949, s. 120.
  11. Orzeczenie SN z 5.12.1950 r., PiP Nr 8–9/1951, s. 420 oraz uchwała Całej Izby Cywilnej SN z 12.2.1955 r., OSN 1955, poz. 47.
  12. Przepis art. 1 ustawy z 18.7.1950 r. – Przepisy ogólne prawa cywilnego, Dz.U. Nr 34, poz. 311.