Wpływ Jana Kochanowskiego na ideę prawa prywatnego, czyli wolność smakuje, jak się zepsuje

Moduł: prawo handlowe, prawo cywilne
A A A

Przedmiotem refleksji jest nasilające się zjawisko tworzenia i interpretowania norm prawa umów i prawa spółek przez pryzmat nakazów i zakazów. Wzrastająca nieufność wobec wolności wyboru jednostki uzasadniana formalizmem przepisów prowadzi do przekształcenia wolnościowego DNA prawa prywatnego w myślenie normami imperatywnymi. O wolność trzeba dbać, bo jej fenomen polega na tym, że umiejętne korzystanie z niej pozwala stworzyć coś z niczego, brak wolności zawsze prowadzi donikąd, a w przypadku prawa prywatnego – do jego destrukcji w sferze wartości, czyli do prawniczego piekła.

Triada wartości, z których najważniejsza to wolność

Myślą przewodnią pisanych przeze mnie dla „Monitora Prawa Handlowego” esejów i felietonów jest wolność w prawie prywatnym (autonomia woli), czyli prawo do nieingerencji państwa i osób trzecich w kształtowanie własnej sytuacji prawnej i faktycznej. Zrozumienie natury i funkcji prawa prywatnego, jego subsydiarności (pomocniczości) w szczególności w prawie umów i prawie spółek, ale także np. w prawie spadkowym w zakresie swobody testowania, jest kluczem do poprawnego tworzenia, interpretowania i stosowania prawa przy rozwiązywaniu konkretnych problemów. Wymaga przy tym rozpoznania, że idei wolności w prawie prywatnym towarzyszy idea słuszności oraz idea bezpieczeństwa (stabilności) systemu. Prawo prywatne jest oparte zatem na triadzie wartości, tj. wolności, słuszności i bezpieczeństwie, z których najważniejsza jest wolność. Prawo prywatne wychodzi bowiem z założenia, że człowiek nie jest numerem w ramach większej zbiorowości, ale jest zindywidualizowaną osobą, której naturalnym dążeniem jest samorealizacja.

Gra o słuszną wolność w warunkach bezpieczeństwa systemu

Właściwe rozpoznanie współzależności, jakie zachodzą w prawie prywatnym między wolnością, słusznością i bezpieczeństwem, nie jest zadaniem prostym, bo być nim nie może. Wymaga to bowiem nieustannego ważenia dóbr. Wszak prawo prywatne to sztuka, a nie tylko rzemiosło. Artysta poszukuje idei, nadając im niepowtarzalny charakter i odciskając piętno na adresatach idei. Od rzemieślnika wymagamy, aby wdrażał, stosował i multiplikował idee opracowane przez artystę. Dobry rzemieślnik jest na wagę złota. Znamy powiedzenie: „myśl dobra, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia”.

Żaden człowiek, korzystając ze swojej wolności, nie może ignorować faktu, że sposób korzystania z wolności może oddziaływać na wolność innych. Korzystanie z wolności w sposób prowadzący do naruszenia wolności innej osoby nie może być nazywane korzystaniem z wolności. Profesor Zygmunt Baumann podkreślał, że: „Wolność jest zawsze dotknięta koniecznością kompromisu. Wolność absolutna, która jednocześnie godzi obie strony, jest niemożliwa. Granice są przedmiotem nieustannych sporów. Ciągle będziemy negocjować, kłócić się. Każde rozwiązanie będzie zadowalało kogoś, a wściekało kogoś innego. Każde rozwiązanie będzie wystawione na falę zmiennych mód. Raz będzie to najlepsze rozwiązanie z możliwych, za chwilę pojawi się następne, lepsze. Ten spór o granice między dozwolonym i niedozwolonym, moralnym i niemoralnym będzie trwał, bo tych granic nie da się ustalić raz na zawsze, a ludzie nigdy nie przestaną próbować tego robić”.

Wartości, jakimi są słuszność i bezpieczeństwo, nie są zatem ograniczeniem wolności wyboru, ale istotnymi kryteriami wypełniającymi treścią nieostre pojęcie wolności jako prawa do braku ingerencji ze strony państwa lub osób trzecich w podejmowane decyzje. W takim ujęciu wartości takie jak bezpieczeństwo i słuszność stają się kryteriami definiującymi, a nie delimitującymi, pojęcie wolności jako stanu, w którym możemy dokonywać w okolicznościach konkretnego przypadku wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji bez ingerencji (przymusu) państwa lub osób trzecich. Nikt bowiem nie może żądać wolności dla siebie na koszt wolności innych.

Brak wolności zmniejsza liczbę opcji wyboru, a więc niszczy ducha przedsiębiorczości

Każde ograniczenie wolności determinuje ograniczenie liczby dostępnych możliwości, a więc ogranicza szanse na rozwój i postęp. Zagwarantowanie jednostce wolności wyboru nie służy wyłącznie ochronie jej godności, prawa do samostanowienia, prawa do budowania poczucia własnej wartości i samozadowolenia. Stanowi to także wyraz wyrachowania mądrego prawodawcy, który wie, że jeżeli nie zakaże się jednostce rozwijać skrzydeł oraz nie nakaże się jej lotu w jedynie słusznym kierunku i na jedynie słusznej wysokości, to zazwyczaj skorzysta na tym całe społeczeństwo.

Znany austriacki ekonomista Joseph Schumpeter wykazał, że motorem napędowym wzrostu gospodarczego są przedsiębiorcy. Schumpeter opracował teorię cykli koniunkturalnych. Cykle koniunkturalne są skutkiem działania przedsiębiorców jako „niespokojnych duchów” (Unternehmergeist). Owe „niespokojne duchy” z wewnętrznej potrzeby wprowadzają na rynek nowe produkty, technologie lub sposoby organizacji pracy, dążąc do uzyskania przewagi konkurencyjnej, burząc istniejącą równowagę. Ów „duch przedsiębiorczości” – jak go nazywamy do dzisiaj – oznacza „kreatywną destrukcję” istniejącego stanu rzeczy, zapewniając zyski przedsiębiorcom i dawcom kapitału (inwestorom) oraz miejsca pracy pracownikom. Przedsiębiorczość wpływa na wzrost zatrudnienia i poziom życia. W ujęciu Schumpetera przedsiębiorczość jest „nową kombinacją” środków produkcji, która umożliwia wprowadzenie nowego produktu, nowej technologii lub nowej organizacji sposobu pracy, ale także pozyskanie nowych źródeł zasobów i efektywniejsze wykorzystanie istniejących zasobów (ich realokacji). Teoria ogłoszona przez Schumpetera współbrzmi z rozumieniem takich pojęć jak przedsiębiorca i przedsiębiorczość. Wśród cech przedsiębiorcy wyróżnia się:

1) tworzenie lub odkrywanie nowych możliwości,

2) podejmowanie decyzji o wykorzystywaniu dostępnych zasobów,

3) organizowanie i kierowanie przedsięwzięciem oraz

4) ponoszenie ryzyka związanego z niepowodzeniem.

Nagrodą dla przedsiębiorcy jest zysk, będący swoistą „rentą przedsiębiorczości”, którym ma on prawo dysponować wedle własnego uznania. Przedsiębiorczość jest zatem słuszna, a słusznym sprawom prawo sprzyja. Skoro przedsiębiorczość jest sama w sobie innowacją (mniejsza z tym, co jest przedmiotem innowacji; innowacji nie da się ograniczyć przedmiotowo, a jej warunkiem jest stworzenie największej liczby możliwych wyborów), to misją publiczną (w interesie nas wszystkich) prawa cywilnego i handlowego jest tworzenie warunków dla rozwoju przedsiębiorczości. Zakaz lub nakaz z natury możliwości ogranicza, a więc powinien być traktowany jako ultima ratio w sposób więcej niż przekonujący uzasadniany słusznością lub potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa (stabilności) obrotu.

Wolność w prawie prywatnym polega także na tym, żeby państwo nie było organizacją stojącą ponad społeczeństwem, ale aby funkcje państwa były społeczeństwu całkowicie podporządkowane i determinowane potrzebami społeczeństwa, a nie polityków. W tym wyraża się idea subsydiarności (pomocniczości) prawa prywatnego, w tym prawa umów i prawa spółek, a także ich większa lub mniejsza samoobsługowość.

Wolność zawsze musiała walczyć o swoje…

W prawie prywatnym – nie tylko w Polsce – można zaobserwować niepokojące tendencje wzrastającego braku zaufania do wolności. W prawie zobowiązań umownych próbuje się regulować wszystko, co się rusza, np. podnosząc na siłę umowy nienazwane do kategorii umów nazwanych lub w odniesieniu np. do umowy ubezpieczenia przyjmując jako zasadę regulację imperatywną przepisów (nawet nie semiimperatywną) bez względu na to, czy stronami umowy ubezpieczenia są duzi przedsiębiorcy, czy ubezpieczyciel i konsument. Praktyka obrotu wie, jak często taki awans umowy nienazwanej do grona umów nazwanych bywa wątpliwy (np. umowa leasingu).

Na normy dyspozytywne każe się patrzeć jak na normy imperatywne. Normy dyspozytywne bywają przytaczane jako ograniczenia swobody kontraktowania i kryterium nieważności czynności prawnej. Wszak norma to norma, a to, że mamy normy imperatywne i dyspozytywne, to szczegół. Jest jednak różnica – pomimo pewnych cech wspólnych – między sprawiedliwością a sprawiedliwością społeczną czy między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

W prawie spółek prawodawca lub sądy dyktują organom właścicielskim, na ile czasu mogą powoływać członków zarządu lub rady nadzorczej spółki kapitałowej, przesądzając, że mandat członka zarządu lub rady nadzorczej nie może wygasnąć z upływem okresu, na jaki został on powołany, ale często musi trwać dłużej o kilka miesięcy, aż do chwili odbycia się zgromadzenia udziałowców zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za poprzedni rok obrotowy. Dlaczego… nie wiem (ale ktoś pewnie wie). W prawie spółek prawodawca ogranicza prawa do uprzywilejowania udziałów w spółce z o.o., której konstrukcja w zakresie stosunków wewnętrznych między wspólnikami ciąży w kierunku umowy obligacyjnej, czyli zasady swobody umów. Dlaczego… nie wiem (ale ktoś pewnie wie). Nie dopuszcza się, aby spółka z o.o. mogła emitować obligacje zamienne na udziały, spółka akcyjna już może. Wspólnicy, i w spółce z o.o., i w spółce akcyjnej, mają takie same potrzeby poszukiwania hybrydowych form finansowania, ale forma spółki z o.o. uniemożliwia wykorzystanie konstrukcji obligacji zamiennych. Dlaczego… nie wiem (ale ktoś pewnie wie). Sądy i doktryna debatują nad dopuszczalnością konstrukcji nietypowych, ale zrodzonych z potrzeby obrotu, np. ustanowienie pełnomocnikiem członka zarządu przez zarząd bywa zakazywane, ale już ustanowienie pełnomocnikiem dowolnej innej osoby niż członek zarządu obdarzony zaufaniem przez współników jest dopuszczalne. Dlaczego… nie wiem (ale ktoś pewnie wie). Przykłady można mnożyć.

Pamiętajmy, że za stworzeniem każdego zakazu lub nakazu stoi człowiek, który nie jest wszechwiedzący i nie korzysta z przymiotu racjonalności. Każdy zakaz lub nakaz wprowadzony do systemu prawa prywatnego lub z niego wyinterpretowany powinien być w sposób przekonujący uzasadniony niezbędną potrzebą osiągnięcia stanu słuszności lub bezpieczeństwa, czyli słusznej i bezpiecznej dla wszystkich wolności. Wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na rzecz wolności jako prawa do czynienia wszystkiego, co nie szkodzi innym, bez względu na ocenę racjonalności lub braku racjonalności wyboru jednostki. Skoro mamy bowiem wątpliwości, czy wybór jednostki nie narusza względów słuszności lub bezpieczeństwa obrotu, to znaczy, że zazwyczaj nie będzie on stanowił zagrożenia dla tych wartości, a każdy zakaz lub nakaz takie zagrożenie stanowi dla wartości podstawowej jaką jest wolność wyboru. A przedsiębiorczość należy wspierać w interesie nas wszystkich, czyli publicznym.

Zbyt często przy wykładni prawa stosujący je lub objaśniający zatrzymują się na poziomie analizy formalnej, a przecież w prawie prywatnym cel przeważa nad tekstem. Zapomina się, że tę prawdę wyraża art. 58 § 1 i 2 KC, który nakazuje uznać czynność prawną za nieważną nawet, jeżeli będzie ona literalnie odpowiadała przepisom prawa, ale naruszać będzie cel normy prawnej lub zasady współżycia społecznego. Także art. 5 KC odmawia ochrony osobie, która korzysta literalnie z przysługującego jej prawa podmiotowego, ale w sposób niezgodny z celem jego ustanowienia lub względami słuszności. Brnąc w szczegóły, i dążąc do „ułożenia życia innym”, niestety zapomina się o wartościach prawa prywatnego, z najważniejszą z nich na czele, jaką jest wolność. Celem prawa prywatnego jest wolność jednostki od nakazów i zakazów odczytywana w kontekście poszukiwania słuszności i bezpieczeństwa (stabilności) obrotu (reguł gry między jednostkami).

Raz utraconą wolność w sensie formalnym na skutek tworzenia i interpretowania prawa przez pryzmat zakazów i nakazów podyktowanych przekonaniem o braku zdolności jednostki do dokonania wyboru słusznego, a więc o jej nieracjonalności, niełatwo odzyskać. Nieufność wobec wolności wyboru jednostki zniekształca bowiem kod DNA prawodawcy, sądów i innych interpretatorów prawa, nakazując traktować prawo jak narzędzie w rękach żandarma, a nie jak instrument określający zasady dokonywania wyboru tak, aby był on prawdziwie wolny, słuszny i respektował bezpieczeństwo obrotu, a więc nie szkodził wolności innych. W takim ujęciu stosowanie prawa wpisuje się w teorię „ślepych bagnetów”, będącą gwałtem na prawie prywatnym.

Wolność jest jak zdrowie…

Osoby biorące udział w tworzeniu i interpretacji prawa prywatnego, co jest etapem tworzenia norm prawnych, powinny zawsze – przed konstruowaniem normy zakazującej lub nakazującej albo wyprowadzeniem takiej normy z przepisu – przeczytać wiersz Jana Kochanowskiego, zastępując słowo „zdrowie” słowem „wolność”, a brzmiałoby to następująco:

Szlachetne zdrowie (wolność),

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz.

Tam człowiek prawie

Widzi na jawie

I sam to powie,

Że nic nad zdrowie (wolność)

Ani lepszego,

Ani droższego;

Bo dobre mienie,

Perły, kamienie,

Także wiek młody

I dar urody,

Miejsca wysokie,

Władze szerokie

Dobre są, ale —

Gdy zdrowie (wolność) w cale.

Gdzie niemasz siły,

I świat niemiły.

Klejnocie drogi,

Mój dom ubogi,

Oddany tobie,

Ulubuj sobie!

O wolność trzeba dbać, bo jej fenomen polega na tym, że umiejętne korzystanie z wolności pozwala stworzyć coś z niczego, a brak poszanowania wolności jako normy zasady zawsze prowadzi donikąd... a raczej nie donikąd, ale do zniewolenia umysłów prawodawców i interpretatorów prawa. W prawie handlowym zniewolenie umysłów to destrukcja dla przedsiębiorczości, a więc cios wymierzony w interes nas wszystkich, czyli interes publiczny.

 

* Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wspólnik w Kancelarii Romanowski i Wspólnicy, w latach 2006–2015 członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, w tym przewodniczący podkomisji KKPC ds. prawa spółek.

Ocena artykułu:
Oceniono 0 razy
Oceniłeś już ten artykuł.
Artykuł został oceniony.
Podziel się ze znajomymi
Artykuł:
Wpływ Jana Kochanowskiego na ideę prawa prywatnego, czyli wolność smakuje, jak się zepsuje
Michał Romanowski
Do:
Od:
Wiadomość:
Zaloguj się lub zarejestruj, aby dodać komentarz.
 
Wyrok V CSK 283/10
Obliczanie terminu przedawnienia roszczenia o zachowek
Zamów
 

Prenumerata

Moduł tematyczny