ADR w kontekście etyczności prawa

Arbitraż i Mediacja | 04/2008
Przemysław Kaczmarek

Wstęp Jedno ze stwierdzeń, jakie formułuje się w kontekście rozważań nad alternatywnymi metodami rozwiązywania sporów, głosi, że stanowią one odpowiedź na niewydolność wymiaru sprawiedliwości1. Twierdzenie to bywa osadzane w różnych kontekstach, w których ADR (Alternative Dispute Resolution) rozpatruje się jako remedium na poszczególnego typu problemy związane z wymiarem sprawiedliwości2. W niniejszym artykule chciałbym odnieść się do tych uwag, korzystając z myśli M. Zirk-Sadowskiego, który podkreśla: "(...) chciałbym wykazać, że o wiele bardziej dotkliwe są jeszcze dwa zjawiska: zauważalny w praktyce polskich sądów kryzys etyk zawodowych i powiązany z nim kryzys poczucia odpowiedzialności za treść stosowanego prawa"3. Podążając za tą myślą, postaram się dowieść, że formułowana w piśmiennictwie konieczność uzupełnienia tradycyjnych form rozwiązywania sporów tymi, które wpisywane są w model ADR, jest konsekwencją zapotrzebowania na etyczność prawa.I. Zapotrzebowanie na etyczność w rozstrzyganiu sporów sądowych Punktem wyjścia uczyńmy przypowieść F. Kafki "Przed prawem"4. Bohaterem tego opowiadania jest człowiek ze wsi, który prosi o pozwolenie wejścia do prawa. Chroniący prawo strażnik odpowiada, że na razie nie może wyrazić zgody na wejście, co nie oznacza, iż nie będzie to możliwe później. Ponieważ brama jest otwarta, bohater opowiadania zamierza wejść do środka. Dostrzega to strażnik i powiada: "Jeśli cię to tak nęci, spróbuj wobec tego wejść pomimo mojego nakazu. Lecz zapamiętaj sobie: jestem potężny. A jestem tylko najniższym strażnikiem. Lecz przed każdą salą znajdują się strażnicy coraz potężniejsi". Człowiek, usłyszawszy to, mimo że przyszedł tutaj, aby wejść do prawa, postanawia jednak zaczekać, aż otrzyma pozwolenie na wejście. Strażnik podaje mu stołek i pozwala usiąść z boku. Mijają lata. Człowiek, dostrzegając upływ czasu i zbliżający się kres życia, postanawia jeszcze raz porozmawiać ze strażnikiem prawa. W tym celu zwraca się do niego następującymi słowami: "Wszyscy ludzie pragną prawa – powiada człowiek – jak więc to się dzieje, że przez te wszystkie lata nikt inny poza mną nie domagał się wejścia?". Na co strażnik odpowiada: "Tędy nie mógł przejść nikt inny oprócz ciebie, gdyż wejście to było przeznaczone tylko dla ciebie. Teraz odchodzę i zamykam je". Przedstawiona przypowieść o człowieku pragnącym wejść do prawa jest w literaturze w różny sposób interpretowana5. Jedno z tłumaczeń wskazuje, że można ją odczytać jako zobowiązanie, które spoczywa na członku wspólnoty, w postaci uwzględnienia różnie rozumianego audytorium formułowanej decyzji, a więc i przywołanego z przypowieści metaforycznego "człowieka ze wsi",...