Wrześniowe Spotkania z Prawem Pracy – sprawozdanie z konferencji

A A A

W dniach 13-15 września 2013 roku, w okolicach Zalewu Sulejowskiego w ośrodku wypoczynkowym Iłki, odbyła się konferencja naukowa Wrześniowe Spotkania z Prawem Pracy. Pomysłodawcą spotkania i integracji młodych naukowców zajmujących się prawem pracy był Kierownik Katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Łódzkiego Profesor Zbigniew Góral. Pierwszy dzień konferencji miał nieformalny charakter i upłynął na integracji uczestników poprzez aktywności intelektualne z prawem pracy w tle. Pozostałe dni były przeznaczone na część merytoryczną – obrady i warsztaty.

We Wrześniowych Spotkania z Prawem Pracy wzięli udział doktoranci, asystenci i doktorzy reprezentujący Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Uniwersytet Łódzki, Uniwersytet Warmińsko – Mazurski, Uniwersytet Warszawski oraz Uniwersytet Wrocławski.

CZAS PRACY – DYSKUSJA BEZ KOŃCA?

Drugi dzień konferencji rozpoczęły obrady. Z uwagi na niedawną śmierć Profesora Henryka Lewandowskiego, wieloletniego Kierownika Katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Łódzkiego, rozpoczęły się one od minuty ciszy poświęconej pamięci Profesora.

Obrady podzielone były na dwa panele tematyczne. Pierwszy z nich, zatytułowany Czas pracy – dyskusja bez końca?, zapoczątkowało wprowadzenie dokonane przez dra Krzysztofa Stefańskiego (Uniwersytet Łódzki) i dr Monikę Gładoch (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego). K. Stefański pozytywnie ocenił krok ustawodawcy, jakim było wprowadzenie do Kodeksu pracy przepisów uelastyczniających czas pracy1. Jednocześnie zaznaczył, że zmiana ta wciąż nie do końca spełnia wymagania współczesnej organizacji pracy. Prelegent uznał działania ustawodawcy za pierwszy krok w kierunku wprowadzenia nowoczesnego modelu zarządzania czasem pracy. W toku wypowiedzi przedstawione zostały przykłady uelastyczniania organizacji czasu pracy wprowadzone w krajach zachodnioeuropejskich. Są nimi konta czasu pracy oraz możliwość wydłużenia pracy w godzinach nadliczbowych za zgodą pracownika. Zdaniem K. Stefańskiego zmiany regulacji dotyczących czasu pracy służą nie tylko pracodawcy, ale i pracownikowi, stąd niezrozumiały jest opór związków zawodowych towarzyszący ich wprowadzaniu. Konta czasu pracy ułatwiają pracodawcy efektywne zarządzanie zasobami ludzkimi, a pracownikom umożliwiają rozwój zawodowy, łączenie życia zawodowego z prywatnym a także przeciwdziałają wypaleniu zawodowemu.

M. Gładoch zwróciła uwagę na kontrowersje wywołane wspomnianą nowelizacją przepisów o czasie pracy, przypisując jej walor zmiany o charakterze przełomowym. W pierwszej kolejności odniosła się do żądań związków zawodowych, dotyczących sposobu wprowadzania norm uelastyczniających czas pracy. Rozwiązaniem proponowanym przez związkowców było wprowadzanie modyfikacji czasu pracy w ponadzakładowych układach zbiorowych pracy. Wydaje się to jednak propozycją chybioną ze względu na małą ilość takich układów. Możliwości uelastyczniania czasu pracy zostałyby zatem drastycznie ograniczone. Drugim mankamentem takiego rozwiązania byłoby niedopasowanie organizacji czasu pracy do konkretnego przedsiębiorstwa poprzez jej unifikację dla wszystkich podmiotów objętych konkretnym ponadzakładowym układem zbiorowym pracy. W dalszej części M. Gładoch zwróciła uwagę na obowiązek konsultowania z pracownikami wydłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy nawet w przypadku, gdy pracodawca zatrudnia tylko kilku pracowników. Najbardziej jaskrawym przykładem wadliwości takiej regulacji jest sytuacja, w której pracodawca zatrudnia jednego pracownika. Po pierwsze, pracownik ten będzie dla siebie samego przedstawicielem pracowników, wyłonionym w trybie przyjętym u danego pracodawcy, po drugie – pracodawca będzie musiał podpisać z nim stosowne porozumienie, w którym, jako przedstawiciel pracowników, wyraża zgodę na wydłużenie okresu rozliczeniowego. Wydaje się zatem słuszne, aby wprowadzić granicę wielkości zatrudnienia, od której wymagane będzie zawarcie z przedstawicielami pracowników porozumienia wydłużającego okres rozliczeniowy (podobnie jak jest to uregulowane w przypadku obowiązku wydania regulaminu pracy).

Podczas dyskusji Monika Lewandowicz – Machnikowska (Uniwersytet Wrocławski) zwróciła uwagę, że przepisy uelastyczniające czas pracy pozwalają wybrać model organizacji czasu pracy odpowiedni dla sytuacji konkretnego przedsiębiorstwa. Wyraziła również pogląd, że z uwagi na pozorność równości stron w trakcie realizacji stosunku pracy, zgoda na wydłużanie okresu rozliczeniowego czy też limitu pracy w godzinach nadliczbowych staje się również pozorna M. Lewandowicz – Machnikowska zaznaczyła, że ta druga możliwość powoduje nadmierną eksploatację pracownika, blokując jednocześnie tworzenie nowych miejsc pracy. Pogląd ten został poparty przez Katarzynę Roszewską (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego).

Barbara Surdykowska (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) wyraziła krytyczną opinię na temat ogólnych klauzul wprowadzonych do art. 129 Kodeksu pracy, przepisanych z Dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy2. Dodatkowo B. Surdykowska zaznaczyła, że możliwość wydłużenia okresu rozliczeniowego narusza normy dotyczące bezpiecznych i higienicznych warunków pracy dla kobiet ciężarnych, pracowników pracujących w nocy oraz pracowników, którzy ukończyli sześćdziesiąty rok życia. Zdaniem dyskutantki zmiany wprowadzone do Kodeksu pracy nie zostały wyważone między interesami pracowników i pracodawców, skupiając się na uczynieniu zadość żądaniom strony pracodawczej. Nie uwzględniają one bowiem potrzeb osób opiekujących się dziećmi i osobami starszymi. Z poglądem tym zgodziła się M. Lewandowicz-Machnikowska zaznaczając, że zmiany w organizacji czasu pracy determinują zmiany w innych dziedzinach życia społecznego, jak choćby wydłużenie godzin pracy przedszkoli.

Piotr Prusinowski (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski) wyraził zapatrywanie, że przepisy o możliwościach uelastyczniania czasu pracy okażą się najbardziej uciążliwe dla tych pracodawców, którzy w istocie będą chcieli wypełnić ich skomplikowane dyspozycje. Piotr Wojciechowski, odnosząc się do tych uwag uznał, że kultura prawna w Polsce jest na tyle niska, że przepisy prawa muszą być konkretne, aby ich egzekwowanie było możliwe. Ustawodawca jednak nie wypełnił tego postulatu w sposób zadowalający, bowiem same przesłanki wprowadzenia dłuższego okresu rozliczeniowego konkretne nie są.

W kolejności następnym dyskutantem był Krzysztof Walczak (Uniwersytet Warszawski), który zwrócił uwagę na brak możliwości dialogu między stronami stosunku pracy celem wyboru najkorzystniejszego dla pracownika i pracodawcy systemu czasu pracy. To właśnie dialog, a nie sformalizowane procedury kodeksowe, powinny być podstawą funkcjonowania przedsiębiorstwa.

W toku dyskusji głos zabrała również Katarzyna Serafin (Uniwersytet Łódzki) wskazując, że znowelizowana regulacja art. 1401 k.p., pozwalająca uelastycznić godziny rozpoczynania i kończenia pracy, jest dobrym instrumentem dla rodziców wychowujących dzieci.

Marcin Wujczyk (Uniwersytet Jagielloński) stwierdził, że nie da się znaleźć idealnego rozwiązania regulującego normy dotyczące czasu pracy. Zawsze na pierwszy plan wysuną się interesy którejś ze stron stosunku pracy. Podjęcia decyzji wymaga jednak, którą z tych stron ustawodawca powinien lepiej chronić. M. Gładoch zauważyła, że ustawodawca wybrał formę porozumienia stron stosunku pracy, przez co wskazał na istotną dla niego wartość, jaką jest dialog.

Paweł Czarnecki (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) zaprezentował pogląd, że obecnie zbyt dużą wagę przywiązuje się do przewidywania skutków wprowadzania określonych regulacji prawnych. Próba przewidzenia, jakie skutki prawne i społeczne przyniesie nowelizacja przepisów Kodeksu pracy z góry skazana jest na niepowodzenie. Nie jesteśmy bowiem w stanie wyrokować, w jaki sposób zmiany te będą wykorzystywane przez strony stosunku pracy, czy regulacje będą nadużywane, czy też stosowane zgodnie ze swoim przeznaczeniem.

Na zakończenie dyskusji głos zabrał prof. dr hab. Ludwik Florek (Uniwersytet Warszawski). Prof. L. Florek zauważył, że relacja prawa pracy i gospodarki nie może być upraszczana. Nie jest bowiem naturalnym ciągiem wynikowym poprawa sytuacji gospodarczej przedsiębiorstwa w wyniku zmiany systemu czasu pracy. Relacje gospodarki i prawa pracy są wielopłaszczyznowe, zatem determinuje je wiele czynników, czasem pozornie niezbieżnych.

„UMOWY ŚMIECIOWE” – DO KODEKSU CZY DO KOSZA?

Drugi panel dyskusyjny poświęcony był wciąż aktualnemu problemowi tzw. „umów śmieciowych”3, czyli w szczególności umów cywilnoprawnych jako podstaw zatrudnienia. Wprowadzenia do debaty dokonała mgr Izabela Florczak (Uniwersytet Łódzki), która stwierdziła, że dyskusje wokół zjawiska zatrudnienia cywilnoprawnego toczą się od dawna i kończą się zwykle konstatacją, iż jest to problem, z którym „coś” należy zrobić. Intencją organizatorów konferencji było pójście w debacie o krok dalej i zdecydowanie, czy osoby wykonujące pracę w oparciu o „umowy śmieciowe” powinny zostać objęte ochroną analogiczną do tej z Kodeksu pracy, czy też nie. I. Florczak zreferowała pokrótce zróżnicowane stanowiska, jakie można wyodrębnić w polskiej nauce prawa pracy w odniesieniu do tego zagadnienia. Począwszy od poglądu, zgodnie z którym wszyscy zatrudnieni powinni być traktowani tak samo, bez względu na podstawę świadczenia pracy, poprzez stanowiska w różny sposób objaśniające wzajemny stosunek różnych podstaw zatrudnienia, I. Florczak zakończyła poprzez przytoczenie dwóch konkurencyjnych postulatów: wprowadzenia zatrudnienia niepracowniczego do ustawodawstwa prawa pracy, a także propozycję stworzenia jednolitego „prawa zatrudnienia”. Uchwalony w duchu ostatniej z przywołanych koncepcji „kodeks zatrudnienia” miałby stanowić niejako połączenie Kodeksu pracy i części Kodeksu cywilnego dotyczącej umów, na podstawie których osoby fizyczne świadczą pracę4.

Kolejnym panelistą był dr Piotr Prusinowski, który skierował do uczestników kilka otwartych pytań. Zastanawiał się, czy jest możliwe zdefiniowanie poszczególnych umów (o pracę, zlecenia, o dzieło). Zwrócił ponadto uwagę, że jeszcze kilkanaście lat temu w zasadzie nie interesowano się problemem, czym różni się umowa o pracę od innych kontraktów. Jednocześnie poddał w wątpliwość, czy nie jest tak, iż aktualnie stosunek pracy zazębia się z zatrudnieniem cywilnoprawnym, czy nie mają one pewnej części wspólnej. Zdaniem P. Prusinowskiego, rozdzielenie tych podstaw zatrudnienia jest po prostu kwestią finansową, ponieważ zatrudnienie na podstawie tzw. „umów śmieciowych” jest tańsze. Z punktu widzenia kosztów ubezpieczeń społecznych istotna jest nawet różnica między umową zlecenie a umową o dzieło. Co więcej, na gruncie prawa ubezpieczeń społecznych mamy do czynienia z autonomiczną w stosunku do prawa pracy definicją pracownika. O ile na gruncie prawa pracy orzecznictwo respektuje jeszcze autonomię woli stron umowy, o tyle w prawie ubezpieczeń społecznych istnieje tendencja odwrotna, obejmowania ubezpieczeniem jak najszerszej grupy zatrudnionych poprzez rozszerzanie zakresu definicji pracownika.

Po dokonaniu wprowadzenia, P. Prusinowski otworzył dyskusję. Jako pierwsza głos zabrała M. Gładoch, która postawiła pytanie o miejsce szarej strefy w przedmiotowej debacie. Jej zdaniem jest to dziś bowiem osobna, trzecia sfera zatrudnienia, która być może stanowi większy problem niż rozdział zatrudnienia cywilnoprawnego od pracowniczego. Należy więc zapytać, dlaczego szara strefa się powiększa. Odpowiedzieli na to P. Wojciechowski i K. Roszewska, jako przyczynę wskazując wysokie koszty pracy. Dr Prusinowski dołączył do tego bariery urzędnicze – nadmierną biurokrację.

Następnie głos zabrał Marcin Krajewski (Uniwersytet Łódzki), który stwierdził, że w przypadku umów cywilnoprawnych ochrona dotyczyć będzie przede wszystkim kwestii zabezpieczenia społecznego. Jego zdaniem, obecne uregulowanie zawarte w art. 7 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych5 będzie się przyczyniało do zwiększania się szarej strefy. Zgodnie bowiem z tym przepisem do dobrowolnego objęcia ubezpieczeniami emerytalnymi i rentowymi może przystąpić każdy, bez konieczności wykazywania źródła swojego dochodu. Dr Krajewski postawił pytanie, czy tzw. „umowy śmieciowe” należałoby ubrać w ramy ubezpieczenia dobrowolnego, czy obowiązkowego. Według niego, właściwym byłoby pierwsze rozwiązanie. Dyskutant stwierdził, że kompleksowa regulacja dotycząca świadczenia pracy na podstawie umów cywilnoprawnych się nie sprawdzi z powodu braku stabilności tego rodzaju zatrudnienia, a także z powodów związanych z ubezpieczeniami społecznymi. Zatrudnienie na podstawie tych umów powinno ponadto wygenerować pewien określony przychód – taki, który pozwoli osobie pracującej z jednej strony na utrzymanie się, z drugiej na opłacenie składek. M. Krajewski widziałby rozwiązanie w III filarze emerytalnym, do którego mogłyby przystąpić osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych. Uważa, że obecne instrumenty prawa pracy (art. 22 k.p.) są wystarczające dla ochrony pracowników, tylko muszą być stosowane.

Z przedmówcą zgodził się M. Wujczyk. Podkreślił, że punkt ciężkości powinien być położony na stosowanie rozwiązań, które już są przewidziane w prawie. Skrytykował ponadto samo określenie „umowy śmieciowe”, które implikuje pejoratywne skojarzenia, zwracając uwagę, że dla niektórych osób świadczenie pracy na podstawie umów prawa cywilnego może być wręcz pożądane.

Na odmiennym stanowisku stanął P. Wojciechowski. Jego zdaniem art. 22 k.p. nie spełnia swoich funkcji, ponieważ w polskich realiach mamy do czynienia z faktycznym przymusem wykonywania pracy na warunkach narzuconych przez podmiot zatrudniający. Powołany przepis normatywnie jest dość chwiejny. Również Państwowa Inspekcja Pracy nie radzi sobie z omawianym problemem.

Jako kolejna głos zabrała M. Gładoch, która wyraziła wątpliwość, czy nie ulegamy złudzeniu, iż sytuacja wszystkich osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych bądź osób samozatrudnionych jest niekorzystna. Jej zdaniem świadczenie pracy w oparciu o umowy prawa cywilnego nie wiąże się tylko z ich nadużywaniem, ponieważ niektórym osobom ta forma odpowiada. Dla nich wartością w życiu zawodowym jest możliwość wyboru, nie chcą być też zmuszani przez państwo do płacenia coraz wyższych składek.

B. Surdykowska podkreśliła, że istnieje jednak potrzeba pewnych minimalnych zabezpieczeń społecznych z powodu faktycznego przymusu w świadczeniu pracy i przypadków fałszywego samozatrudnienia.

Do dyskusji przyłączyła się K. Roszewska, dla której clou problemu nie jest egzekucja obowiązującego prawa pracy. Jest nim zrównanie sytuacji osób zatrudnionych na różnych podstawach prawnych – w zakresie oskładkowania, opodatkowania. Dyskutowany problem rozwiązałby się wówczas sam, ponieważ osoby świadczące pracę trafiłyby na właściwe miejsce w strukturze zatrudnienia. K. Roszewska zgodziła się z opinią, że zatrudnienie pracownicze nie jest korzystne dla każdego, ogranicza bowiem swobodę, kreatywność i przedsiębiorczość oraz niejednokrotnie towarzyszą mu niższe zarobki. Z drugiej strony jest to cena za zwiększone bezpieczeństwo, mniejsze ryzyko.

Katarzyna Jaworska (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski) uzupełniła, że faktyczny wybór i możliwość negocjacji istniałyby wówczas, gdyby bezrobocie w Polsce występowało na poziomie frykcyjnym.

B. Surdykowska zwróciła uwagę, że osoby zatrudnione obecnie na podstawie „umów śmieciowych”, bez opłacanych składek na ZUS nie będą w przyszłości pobierać emerytur, natomiast ich dzieci będą otrzymywać wyprawki do szkoły, zasiłki itp. świadczenia. Jest to zatem bardzo poważny problem ze społecznego punktu widzenia.

M. Lewandowicz-Machnikowska podała przykład radców prawnych, z których niektórzy z własnej woli pracują na etacie, otrzymując niższe wynagrodzenie, ale mają prawo do urlopu wypoczynkowego, stałą pensję, pewność zatrudnienia. Ci radcowie wiedzą, że nigdy nie będą zarabiać tyle, co ich koledzy posiadający prosperujące kancelarie, ale godzą się na to ze względu na wcześniej wymienione wartości.

Wprowadzając do dyskusji nowy wątek, B. Surdykowska zauważyła, iż dziwi ją, że z debaty na temat form zatrudnienia zniknęło pojęcie (zawarte w profesorskim projekcie indywidualnego Kodeksu pracy) podmiotów ekonomicznie zależnych, na które rozciągnięto by częściowo ochronę pracowniczą (np. prawo do bezpłatnego urlopu).

M. Krajewski przedstawił propozycję, zgodnie z którą do porządku prawnego należałoby wprowadzić trzy grupy osób zatrudnionych. Grupa pierwsza stanowiłaby sztywny kręgosłup prawa pracy z brakiem możliwości wyboru podstawy zatrudnienia po spełnieniu określonych przesłanek. Osoby zaliczone do drugiej grupy miałyby wybór formy zatrudnienia, przy czym byłaby to dość szeroka grupa osób aktywnych zawodowo. Wreszcie do grupy trzeciej należałyby zawody, do których prawo pracy nie ma zastosowania.

Zdaniem M. Lewandowicz-Machnikowskiej barierą w dochodzeniu swoich praw przez osoby zatrudnione na podstawie tzw. „umów śmieciowych” jest to, że najczęściej dotyczą one osób niezamożnych. Zniechęca ich ponadto perspektywa długiego i skomplikowanego dochodzenia roszczeń.

Jako ostatni głos w dyskusji zabrał ponownie M. Krajewski. Stwierdził, że rozwiązaniem problemu tzw. „umów śmieciowych” byłoby tzw. oskładkowanie wszystkich pracujących na jednakowym poziomie. Źródłem wysokich kosztów pracy w Polsce jest ogromna szara strefa, KRUS, ci wszyscy, którzy nie płacą żadnych składek. Gdyby składki były pobierane równomiernie, wówczas ogólnych, uzyskanych w ten sposób środków wystarczyłoby na obniżenie kosztów pracy.

SPOTKANIE Z MISTRZEM

Organizatorzy przewidzieli dla uczestników niespodziankę w postaci Spotkania z Mistrzem, które odbyło się drugiego dnia konferencji wieczorem. Osoba Mistrza do rozpoczęcia Wrześniowych Spotkań była utrzymana w tajemnicy. Konferencję zaszczycił swoją obecnością Pan Profesor Doktor Habilitowany Ludwik Florek. Spotkanie z Mistrzem poprowadził K. Stefański, a jego forma zaproponowana przez Pan Profesora znalazła uznanie wśród uczestników. Pan Profesor L. Florek w pierwszej kolejności poruszył problematykę relacji mistrz-uczeń. Rozpoczynając od próby identyfikacji osoby mistrza Pan Profesor uznał, że przymiot ten zyskuje osoba uznawana za mistrza przez ucznia i przez dane środowisko naukowe. Dzięki temu mistrzem staje się osoba, której przypisuje się określone cechy zarówno obiektywne, jak i subiektywne. Pan Profesor zaznaczył, że mistrz powinien być przewodnikiem po warsztacie pracy naukowej, samemu będąc wspaniałym naukowcem. To, co powinno pozostać niezmienne, to troska mistrza o ucznia. Osobiste animozje czy konflikty nigdy nie powinny być ujawniane poza kontaktami bezpośrednimi między mistrzem a uczniem. Sukces ucznia jest sukcesem mistrza, tak samo jako porażka ucznia jest porażką samego mistrza.

Po przedstawieniu swoich refleksji Pan Profesor poprosił słuchaczy o pytania. Pierwsza głos zabrała M. Gładoch pytając, co najbardziej irytuje mistrza. Pan Profesor odpowiedział, że nie lubi widzieć u swoich uczniów przejawów nadmiernej lekkości pisania. Nie zawsze bowiem za ilością idzie jakość. Podchodząc do tego tematu od innej strony, M. Wujczyk zapytał, co mistrza satysfakcjonuje. Pan Profesor L. Florek odpowiedział, że cechami cenionymi u uczniów jest dobre wykonywanie swojej pracy, aktywność oraz skłonność do pomocy.

P. Czarnecki zapytał, czy zdaniem Pana Profesora mistrz wychowuje ucznia, czy kolejnego mistrza. Pan Profesor przyznał, że zależy to od nastawienia samego mistrza. Mądry mistrz to taki, który wychowa swoich następców, bowiem tylko autorytety potwierdzą doniosłość jego pracy, gdy on sam nie będzie mógł jej już bronić.

Kolejne pytanie zadał K. Stefański, chcąc poznać opinię Pana Profesora na temat modelu relacji mistrza i ucznia, który jego zdaniem jest najbardziej optymalny. Czy jest to model relacji zdystansowanej, czysto służbowej, czy też bardziej sprawdza się model relacji przyjacielskiej. Pan Profesor dostrzegł, że początkowy dystans istniejący między mistrzem a uczniem znika z czasem w toku ich wzajemnej współpracy, co uznać należy za zjawisko pożądane i dobre.

Ostatnie w tej części pytanie zadała M. Gładoch, którą zastanowiło, co czuje mistrz, gdy widzi, że jego uczeń idzie w kierunku do niego przeciwnym, gdy zaczyna reprezentować inny system wartości. Pan Profesor odpowiedział krótko „mistrz, który nie ma kompleksów, pogodzi się z tym”.

Drugą część spotkania Pan Profesor L. Florek poświęcił zaprezentowaniu swoich refleksji i doświadczeń na temat tego, jak prowadzić pracę naukową oraz jak pisać teksty naukowe. Na wstępie Pan Profesor podkreślił, że obecnie naukowcy zajmujący się prawem pracy mają o tyle utrudnione zadanie, że wydawać się może, iż wszystkie instytucje tej gałęzi prawa zostały już zbadane i gruntownie opisane. Dając wskazówki co do wyboru samej tematyki obszaru badawczego Pan Profesor przestrzegł przed wybieraniem tematów incydentalnych, które aktualnie są dyskutowane. Dodatkowo doradził, że w przypadku konieczności wyboru między tematem łatwiejszym i trudniejszym, zawsze należy wybrać ten drugi. Pan Profesor wskazał również na konieczność dokonywania syntezy opisywanych zjawisk. Nie jest bowiem możliwe opisanie w jednej pracy naukowej wszystkich instytucji z należytą dokładnością.

Przedstawiając modele pisania tekstu naukowego Pan Profesor wyodrębnił dwa. Pierwszy z nich zakłada napisanie całości tekstu od razu, po uprzednim zapoznaniu się z całością literatury. Pan Profesor jest jednak zwolennikiem drugiego modelu – metody mozaikowej. Pierwszym etapem pracy w tym modelu jest zapoznanie się z częścią literatury celem jak najszybszego przejścia do etapu pisania. Etap pisania ujawnia bowiem zawsze konieczność uzupełnienia literatury, zebrania dodatkowych materiałów.

Na zakończenie Pan Profesor L. Florek podzielił się wskazówkami na temat redagowania tekstu. W tym celu podał dwie przyświecające mu maksymy: „zwięzłość jest siostrą talentu ” (Anton Czechow); „streszczajmy się, świat jest przeludniony słowami ” (Stanisław Jerzy Lec). Profesor przyznał, że bardzo dobrym zabiegiem jest, wzorem Profesora dra hab. Zbigniewa Hajna, konkludowanie każdego rozdziału. Pozwala to zarówno autorowi, jak i czytelnikowi, zachować obraz danego zagadnienia w całości tekstu. Pan Profesor L. Florek przestrzegł przed publikowaniem tekstów nieprzedyskutowanych. Dyskusja o badanym problemie zawsze pozwala spojrzeć na niego z innej perspektywy, dostrzec nowe wątki.

Tę część Spotkania z Mistrzem również zakończyły pytania od uczestników. Jako pierwsza o prośbę wyjaśnienia swoich wątpliwości poprosiła B. Surdykowska. Wyraziła pogląd, że polskiej nauce prawa pracy brakuje powiązań interdyscyplinarnych, tak popularnych w krajach zachodniej Europy. Pan Profesor przyznał, że naukowcom zajmującym się prawem pracy często brak tak potrzebnej wiedzy w zakresie ekonomii czy socjologii. Zauważył jednak, że niestety polscy badacze zwyczajnie nie mają kiedy poszerzać swojej wiedzy o inne dziedziny nauki. Wielość obowiązków, które muszą wypełniać, uniemożliwia im to.

Magdalena Kuba (Uniwersytet Łódzki) zapytała Profesora o jego stosunek do autoplagiatu. Pan Profesor L. Florek potwierdził istnienie tego zjawiska, również w polskiej nauce prawa pracy. Stanowczo potępiając publikowanie tych samych prac pod różnymi tytułami zauważył, że proceder taki świadczy o samym autorze.

Ostatnie dwie kwestie poruszyła Barbara Muszyńska (Uniwersytet Łódzki). Pierwszą była prośba o radę, w jaki sposób wyrobić w sobie umiejętność zwięzłego formułowania myśli. Pan Profesor przyznał, że na początku swojej kariery naukowej prowadził zeszyt, w którym wypisywał zaczerpnięte od innych autorów krótkie wersje swoich nadmiernie rozbudowanych sformułowań stylistycznych. Z czasem zaczął ich swobodnie używać, dzięki czemu jego prace zyskały wymiar zwięzłości i syntetyczności. Druga kwestia poruszona przez B. Muszyńską dotyczyła modelu kształcenia w szkolnictwie wyższym przyjętego obecnie w Polsce. W odpowiedzi na to pytanie Pan Profesor przyznał, że obecny model kształcenia naukowców podąża w złym kierunku. Masowość wypiera poszukiwanie talentów, gorsza twórczość naukowa wypiera lepszą.

Poruszone podczas Spotkania z Mistrzem tematy były bardzo ważne z punktu widzenia młodych naukowców. Spojrzenie na pracę naukową z szerszej perspektywy przy wsparciu opinią autorytetu, jakim niewątpliwie jest Pan Profesor Ludwik Florek, było dla uczestników doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju.

WARSZTATY – DYDAKTYKA PRAWA PRACY

Trzeciego dnia konferencji odbyły się warsztaty, poprowadzone przez K. Stefańskiego, których tematem były aktywne metody nauczania prawa pracy. Prowadzący rozpoczął od przytoczenia wyników badań, zgodnie z którymi tradycyjny wykład jest najmniej skuteczną metodą przekazywania wiedzy. Kiedy student musi sam czegoś dokonać, wykazać się aktywnością, wówczas lepiej przyswaja dany materiał. Realizując ten postulat, uczestnicy Wrześniowych Spotkań sami najpierw wzięli udział w ćwiczeniach, których celem było przełamanie barier interpersonalnych i zintegrowanie grupy, tzw. lodołamaczach. Następnie K. Stefański zaprezentował w praktyce rozmaite metody aktywnego nauczania, za pomocą których można realizować konkretne tematy z prawa pracy. Były to, przykładowo, nauka nowej terminologii za pomocą map pojęć; metoda each one teach one, w której studenci podzieleni na grupy początkowo sami przyswajają określone zagadnienia, a następnie zdobytą wiedzę przekazują pozostałym grupom; uproszczona rozprawa przed sądem pracy. Uwrażliwieniu studentów na problemy związane z dyskryminacją służy metoda, w której uczestnicy wcielają się w role osób znajdujących się w różnych sytuacjach życiowych (np. osobę starszą, niepełnosprawną ruchowo, nosiciela wirusa HIV, matkę samotnie wychowującą dzieci, osobę z zespołem Downa), a następnie muszą zdecydować, czy do ich roli mają zastosowanie określone stwierdzenia (np. „mogę bez problemu iść do kina”, „mogę łatwo znaleźć pracę”, „mogę sam/sama podróżować autobusem”). Jeśli uznają, że dane stwierdzenie jest dla nich prawdziwe, wówczas postępują krok do przodu. Po zakończeniu ćwiczenia umiejscowienie poszczególnych uczestników względem siebie uzmysławia im położenie odgrywanych przez nie osób w społeczeństwie. Warsztaty zakończyła dyskusja zebranych, w której wyrażali swoje opinie i wątpliwości związane z zaprezentowanymi metodami, zadawali pytania prowadzącemu, a także wymienili się doświadczeniami z własnej pracy dydaktycznej związanej z nauczaniem prawa pracy.

PODSUMOWANIE

Zaproponowana przez organizatorów formuła konferencji, atmosfera sprzyjająca integracji i nieskrępowanej wymianie poglądów, szerokie spektrum zarówno poruszonych tematów, jak i form spotkań – od nauki po dydaktykę, od dyskusji po warsztaty, wreszcie inspirujący dialog między pokoleniem młodych naukowców a Mistrzem spotkały się ze znakomitym odbiorem ze strony uczestników. Zintegrowaniu środowiska młodych naukowców służyła nie tylko otaczająca ich przyroda, ale również rozegrany mecz piłki nożnej, nieformalny dress code oraz biorąca udział we wszystkich spotkaniach maskotka konferencji – labrador Emi. Słowa uznania, jakie organizatorzy mieli przyjemność otrzymać od uczestników pozwalają żywić nadzieję na kontynuowanie tego rodzaju spotkań naukowych w kolejnych latach.

-------------

1 Ustawa z dnia 12 lipca 2013 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy o związkach zawodowych, Dz.U. Nr 896.

2 Dz.U.UE.L.2003.299.9.

3 Pojęcie „umowy śmieciowe” zostało skrytykowane przez uczestników i organizatorów jako niejasne. Użyto go z premedytacją celem sprowokowania dyskusji wśród zebranych.

4 M. Gersdorf, Prawo zatrudnienia, Warszawa 2013, s. 11.

5 Ustawa z dnia 13 października 1998 r. (Dz. U. z 2009 r. Nr 205, poz. 1585 j.t.).

Ocena artykułu:
Oceniono 0 razy
Oceniłeś już ten artykuł.
Artykuł został oceniony.
Podziel się ze znajomymi
Artykuł:
Wrześniowe Spotkania z Prawem Pracy – sprawozdanie z konferencji
Izabela Florczak , Barbara Muszyńska
Do:
Od:
Wiadomość:
Zaloguj się lub zarejestruj, aby dodać komentarz.
 
Wyrok V CSK 283/10
Obliczanie terminu przedawnienia roszczenia o zachowek
Zamów
 

Prenumerata

Moduł tematyczny